Jeśli nagle zniknęło ci kilka gigabajtów wolnego miejsca, winny może być Chrome. Przeglądarka Google potrafi pobrać lokalny model Gemini Nano bez wyraźnej zgody użytkownika — a potem schować go w danych aplikacji.

TL;DR

  • Chrome automatycznie pobiera plik weights.bin z modelem Gemini Nano
  • Plik pojawia się w folderze OptGuideOnDeviceModel bez wyraźnego komunikatu dla użytkownika
  • Funkcja służy do lokalnych zadań, takich jak wykrywanie oszustw czy pomoc przy pisaniu
  • Samo usunięcie pliku zwykle nie wystarcza, bo Chrome może pobrać go ponownie
  • Aby odzyskać miejsce na stałe, trzeba wyłączyć opcję On-device AI

Chrome zapisuje weights.bin w folderze modelu lokalnego AI

Plik nazywa się weights.bin i według opisów w mediach technologicznych zajmuje około 4 GB. Trafia do ukrytego folderu OptGuideOnDeviceModel w danych użytkownika Chrome. To model Gemini Nano, czyli wersja przygotowana do działania bezpośrednio na urządzeniu, a nie wyłącznie w chmurze. Taki model ma wspierać przeglądarkę w zadaniach związanych z bezpieczeństwem i generowaniem tekstu. Sprawę nagłośnił Alexander Hanff, badacz prywatności działający pod pseudonimem ThePrivacyGuy; według jego wpisów z 6 maja 2026 roku pobranie uruchamia się automatycznie, gdy Chrome uzna, że komputer ma dość wolnego miejsca.

Alexander Hanff zwraca uwagę na brak zgody użytkownika

Sedno problemu nie leży nawet w samym modelu, tylko w sposobie jego dostarczenia. Google ma twierdzić, że plik pobiera się tylko w określonych warunkach i może zostać usunięty przy małej ilości wolnego miejsca. Tyle że użytkownik nie dostaje jasnego pytania ani prostego wyboru „tak” lub „nie”. Hanff wskazuje właśnie na ten brak przejrzystości. I trudno się z nim nie zgodzić: jeśli przeglądarka pobiera kilka gigabajtów danych, komunikat powinien być standardem, nie dodatkiem.

Jak wyłączyć On-device AI w Chrome i odzyskać miejsce

Samo skasowanie pliku zwykle nie rozwiązuje sprawy. Po ponownym uruchomieniu Chrome może go pobrać jeszcze raz. Najprostsza droga wygląda tak: wyłącz On-device AI w ustawieniach Chrome, w sekcji System. Dopiero wtedy przeglądarka powinna przestać używać lokalnego modelu i usunąć powiązany folder. W części konfiguracji użytkownicy sięgają też do chrome://flags i wyłączają opcje związane z modelem on-device oraz Prompt API dla Gemini Nano. To już mniej przyjazna ścieżka, ale bywa skuteczna. Na laptopie z dyskiem 256 GB odzyskane 4 GB to prawie 1,6% całej przestrzeni, więc różnica nie jest symboliczna.

Google mówi o prywatności, ale to nie zamyka dyskusji

Argument Google jest prosty: skoro model działa lokalnie, część danych nie musi opuszczać komputera. To brzmi sensownie, tylko nie odpowiada na najważniejsze pytanie — dlaczego użytkownik nie został o tym jasno uprzedzony. Dochodzi jeszcze druga rzecz: lokalne AI nie zawsze oznacza pełną niezależność od chmury. Jeśli jakaś funkcja nie poradzi sobie na urządzeniu, część procesu może zostać przerzucona na serwery firmy. Prywatność lokalna to więc korzyść warunkowa, a nie magiczny przełącznik, po którym wszystkie wątpliwości znikają.

Chrome idzie szerzej z AI niż Firefox i Edge

Według doniesień opisywany mechanizm ma działać szerzej po aktualizacjach Chrome z maja 2026 roku. To odróżnia przeglądarkę Google od konkurencji, bo Firefox i Edge nie są kojarzone z automatycznym instalowaniem wielogigabajtowych modeli lokalnych bez wyraźnej zgody. Sam kierunek nie dziwi — każda duża firma chce dziś upchnąć AI jak najbliżej użytkownika. Problem zaczyna się wtedy, gdy wdrożenie odbywa się po cichu. To nie jest detal, tylko decyzja wpływająca na miejsce na dysku, transfer danych i zaufanie do aplikacji.

Dla zwykłego użytkownika chodzi po prostu o kontrolę

Jeśli korzystasz z komputera z dużym SSD, możesz nawet nie zauważyć problemu. Ale na słabszym laptopie kilka dodatkowych gigabajtów potrafi zaboleć, szczególnie gdy system już walczy o każdy wolny fragment dysku. W Polsce to też ma znaczenie dla osób korzystających z internetu mobilnego albo limitowanych pakietów poza domem. Najważniejsza jest kontrola: użytkownik powinien wiedzieć, co pobiera przeglądarka, po co to robi i jak to wyłączyć. W tej historii właśnie tego zabrakło najbardziej.

Źródła:

XDA Developers, The Verge, Tom’s Hardware, Android Authority, Snopes, Malwarebytes, Engadget

Najczęściej zadawane pytania