ChatGPT zadebiutował zaledwie kilka lat temu, a już teraz centra danych wyrastają jak grzyby po deszczu, żłopiąc prąd i wodę w tempie, którego nikt nie przewidział. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), ich zapotrzebowanie na energię rośnie cztery razy szybciej niż w jakiejkolwiek innej branży. Pytanie brzmi: czy naprawdę warto pytać sztuczną inteligencję o przepis na naleśniki, skoro planeta zaczyna przez to wystawiać nam słony rachunek?
TL;DR
- Centra danych podwoją zużycie prądu do 945 TWh do 2030 roku – to tyle, ile zużywa cała Japonia.
- Generatywna sztuczna inteligencja pochłania rzędy wielkości więcej energii niż tradycyjne wyszukiwarki.
- Ślad węglowy AI w 2025 roku wyniesie od 32,6 do 79,7 mln ton CO2, a zużycie wody sięgnie 765 mld litrów.
- Ruch QuitGPT zebrał już ponad 2,5 mln anulowanych subskrypcji ChatGPT w ramach protestu.
- W Australii zapotrzebowanie centrów danych na energię wzrośnie trzykrotnie w ciągu zaledwie 5 lat.
Eksplozja zapotrzebowania na prąd w centrach danych
Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) bije na alarm: globalne zużycie energii przez centra danych ma się podwoić i osiągnąć poziom 945 TWh do 2030 roku. To wartość porównywalna z rocznym zapotrzebowaniem całej Japonii. Skok ten następuje w tempie 12% rocznie, co oznacza, że sektor ten puchnie cztery razy szybciej niż jakakolwiek inna gałąź gospodarki. Wszystko przez boom na generatywne modele AI, które do trenowania i codziennej pracy wymagają mocy obliczeniowej o skali, o której wcześniej nam się nie śniło.
W Australii operatorzy rynku energetycznego szacują, że apetyt centrów danych potroi się w ciągu najbliższych pięciu lat, przebijając zużycie prądu przez wszystkie samochody elektryczne planowane na 2030 rok. Taki scenariusz nie tylko hamuje transformację energetyczną, ale też podbija ceny energii dla przeciętnego obywatela. Ironia losu jest uderzająca: technologia, która miała pomóc nam ratować klimat, na razie głównie dokłada węgla do pieca.
Eksperci, tacy jak Ketan Joshi, analityk klimatyczny z Oslo, zwracają uwagę, że brak transparentności gigantów technologicznych tylko pogarsza sytuację. W naszym materiale o raporcie Josiego wyjaśniliśmy, jak Big Tech uprawia greenwashing, obiecując nam „zielone” AI, podczas gdy rzeczywistość wygląda zgoła inaczej.
Generatywne modele AI – mistrzowie marnotrawstwa energii
Najnowsze analizy nie pozostawiają złudzeń: generatywne modele AI, tworzące teksty, obrazy czy wideo, zużywają rzędy wielkości więcej energii niż klasyczne operacje cyfrowe. Każde pojedyncze zapytanie do czatbota to koszt energetyczny nieporównywalnie wyższy niż zwykłe wyszukiwanie w Google czy prosta kalkulacja. Joshi trafnie porównuje to do odpalania wielkiego SUV-a tylko po to, by podjechać po bułki do sklepu obok – niby cel osiągnięty, ale przy milionach takich kursów planeta zaczyna mieć poważną zadyszkę.
Dokładne szacunki są trudne, bo zależą od konkretnego modelu i złożoności promptu, ale różnice sięgają od pięciokrotności do nawet kilkunastokrotności zużycia prądu względem tradycyjnych metod. Profesor Jeannie Paterson z Uniwersytetu w Melbourne, współprowadząca Centrum AI i Etyki Cyfrowej, punktuje brak szczerości tech-gigantów w kwestii zużycia zasobów.
Trening modeli i praca centrów to zadania ekstremalnie energochłonne – podkreśla badaczka.
Krótko mówiąc: Ty prosisz AI o napisanie maila do szefa, a w tym samym czasie farmy serwerów palą prąd z taką beztroską, jakbyśmy wciąż żyli w latach 80., zanim ktokolwiek zaczął przejmować się efektywnością energetyczną.
Woda i emisje CO2 – ukryty koszt AI
Zgodnie z badaniami opublikowanymi w prestiżowym czasopiśmie „Patterns”, ślad węglowy systemów sztucznej inteligencji w 2025 roku ma wynieść od 32,6 do 79,7 mln ton CO2. Do tego dochodzi gigantyczne zużycie wody – od 312,5 do 764,6 mld litrów, co odpowiada skali całego światowego rynku wody butelkowanej. Mówimy tu o emisjach na poziomie rocznego śladu węglowego całego Nowego Jorku.
new study on environmental impacts of AI data centers:
-power demand nearing that of the UK
-carbon pollution equivalent to NYC
-water consumption comparable to all bottled water corporations combined pic.twitter.com/0hooRp5QaQ— spencer 🦈 (@Unpop_Science) December 19, 2025
W Australii centra danych już teraz stają się obciążeniem dla zasobów wody pitnej. W samym Sydney systemy chłodzenia serwerów wkrótce będą pochłaniać więcej wody niż cała Canberra. Operatorzy przewidują, że do 2030 roku te obiekty wyprzedzą pod względem zapotrzebowania całą flotę pojazdów elektrycznych. Oto jak prezentują się kluczowe prognozy:
| Metryka | Szacunek 2025 | Prognoza 2030 (centra danych) |
|---|---|---|
| Prąd (TWh) | ~415 | 945 |
| Emisje CO2 AI (mln ton) | 32,6-79,7 | – |
| Woda AI (mld litrów) | 312,5-764,6 | – |
| Wzrost roczny energii | 12% | 4x szybciej niż średnia |
Kluczowe prognozy środowiskowe dla AI i centrów danych wg IEA i Patterns.
Ketan Joshi ostrzega, że realne korzyści społeczne płynące z AI są wciąż mgliste, zwłaszcza gdy zestawimy je z takimi technologiami jak wideorozmowy, które realnie ograniczyły liczbę lotów służbowych w trakcie pandemii.
Ruch QuitGPT – bojkot z powodów środowiskowych?
QuitGPT to oddolna kampania bojkotu ChatGPT, która przyciągnęła już ponad 2,5 mln osób deklarujących anulowanie subskrypcji. Choć początkowo protest dotyczył wykorzystania AI w systemach nadzoru i zbrojeniach, dziś coraz mocniej wybrzmiewa w nim wątek ekologiczny. Uczestnicy ruchu starają się ograniczać zbędne zapytania, dodają parametr „-AI” do wyników wyszukiwania i rezygnują z generowania grafik dla zabawy.
Profesor Paterson zauważa jednak pewien problem: jesteśmy tak głęboko zanurzeni w technologii, że całkowite uniknięcie AI staje się niemal niemożliwe. Z kolei Joshi widzi w tym działaniu ważny symbol:
To akt zbiorowego sprzeciwu wobec szkodliwego przemysłu.
Jednocześnie krytykuje QuitGPT za to, że często jedynie przekierowuje użytkowników do konkurencji, np. modelu Claude od Anthropic, zamiast promować całkowitą rezygnację. Tymczasem Meta, Google i Microsoft integrują AI z każdym swoim produktem, uzależniając nas od niej tak, jak kiedyś uzależniono nas od jednorazowego plastiku.
Czy taki konsumencki bojkot ma szansę coś zmienić? Historia uczy, że presja ma sens, ale wymaga żelaznej konsekwencji.
Lokalne skutki i wezwanie do odpowiedzialności
Centra danych to nie tylko abstrakcyjne chmury, ale gigantyczne hale, które generują nieustanny hałas i zanieczyszczenie świetlne, uprzykrzając życie lokalnym społecznościom. W Australii koalicja organizacji ekologicznych, w tym Rada Czystej Energii, domaga się wprowadzenia twardych zasad: każde nowe centrum musi posiadać własne, odnawialne źródła energii oraz systemy recyklingu wody.
Podobne napięcia narastają na całym świecie – w USA mieszkańcy skutecznie blokują inwestycje warte miliardy dolarów, protestując przeciwko hałasowi i windowaniu cen prądu. Dr Bronwyn Cumbo z Uniwersytetu Technologii w Sydney zaznacza, że choć firmy deklarują chęć bycia „dobrym sąsiadem”, ich realne działania zależą wyłącznie od siły nacisku społecznego i regulacji.
AI jest prawdopodobnie nieunikniona, ale to, w jaki sposób ją wdrożymy, pozostaje naszą decyzją – podsumowuje Cumbo. Najwyższy czas na surowe regulacje, zanim centra danych wyssą ostatnie soki z naszych lokalnych zasobów.
Źródła: The Guardian, IEA (iea.org), Patterns journal (sciencedirect.com), Wired, S&P Global, Cornell News
