Microsoft przestał traktować Copilota w Edge jak boczny dodatek. Teraz AI ma widzieć więcej niż jedną kartę naraz, a przy okazji znika osobny Copilot Mode. Dla użytkownika to wygoda, ale też kolejny moment, w którym trzeba zadać proste pytanie: ile przeglądarka ma o mnie wiedzieć?
TL;DR
- Copilot w Edge zyskuje dostęp do wszystkich otwartych kart i może je porównywać
- Microsoft wycofuje Copilot Mode i przenosi jego funkcje do głównego narzędzia
- Pojawiają się nowe tryby: quizy z artykułów, podcasty z kart i asystent pisania
- Dodano pamięć długoterminową rozmów i organizowanie historii w Journeys
- Na mobile Copilot widzi ekran i reaguje na to co użytkownik pokazuje
Microsoft Edge pozwala Copilotowi zajrzeć do wielu kart naraz
Microsoft zapowiedziało, że Copilot w przeglądarce Edge może analizować nie tylko aktywną stronę, ale też kilka otwartych kart jednocześnie. W praktyce chodzi o scenariusze w rodzaju porównania ofert z kilku sklepów, podsumowania zestawu artykułów albo wyciągnięcia różnic między dokumentami otwartymi w przeglądarce.
Wcześniej Copilot działał wężej i odnosił się głównie do tego, co użytkownik miał akurat przed oczami. Analiza wielu kart zmienia tu całkiem sporo, bo rozmowa z AI zaczyna przypominać pracę na całej sesji przeglądania, a nie na pojedynczej stronie. Według zapowiedzi Microsoftu funkcja ma być wdrażana stopniowo w najbliższych tygodniach na desktopie i urządzeniach mobilnych.
Microsoft wycofuje Copilot Mode i przenosi funkcje do Browse with Copilot
Przy okazji firma porządkuje nazewnictwo. Microsoft wycofuje osobny Copilot Mode, czyli eksperymentalny tryb, w którym testowano bardziej „agentyczne” funkcje przeglądarki. Część tych możliwości ma trafić do Browse with Copilot, więc użytkownik nie będzie już przełączał się między osobnymi trybami.
To ruch dość przewidywalny: gdy funkcja dojrzewa, przestaje być eksperymentem schowanym za dodatkowym przełącznikiem i trafia do głównego produktu. Mniej przełączników, więcej automatu brzmi wygodnie, ale ma też drugą stronę. Skoro AI staje się stałym elementem Edge, to trudniej będzie traktować je jako opcjonalny dodatek dla chętnych.
Study and Learn, podcasty i pisanie z podpowiedziami od Copilota
Microsoft dorzuca też kilka funkcji, które mają zatrzymać użytkownika w Edge na dłużej. Tryb Study and Learn zamienia artykuł albo inną stronę w zestaw pytań sprawdzających zrozumienie tekstu. To brzmi jak funkcja dla studentów, ale równie dobrze może przydać się przy długich raportach czy dokumentacji.
Drugi element to generowanie podcastów na podstawie otwartych kart. Skojarzenie z NotebookLM nasuwa się samo, choć Microsoft próbuje tu wpiąć tę funkcję bezpośrednio w przeglądarkę. Dochodzi do tego asystent pisania, który reaguje, gdy użytkownik zaczyna wpisywać tekst na stronie. Podcast z otwartych kart brzmi efektownie, ale moim zdaniem bardziej praktyczne może się okazać zwykłe streszczenie kilku źródeł bez skakania między oknami.
Pamięć rozmów i Journeys mają z Edge zrobić bardziej osobiste narzędzie
Copilot w Edge dostaje też pamięć wcześniejszych rozmów. Dzięki temu kolejne pytania mają uwzględniać wcześniejszy kontekst, a odpowiedzi stawać się bardziej dopasowane do użytkownika. Microsoft opisuje to jako rozwinięcie personalizacji, a nie jednorazowy trik.
Do tego dochodzi dostęp do historii przeglądania za zgodą użytkownika oraz funkcja Journeys, która porządkuje historię w tematyczne grupy. Na nowej karcie Microsoft łączy czat, wyszukiwanie i nawigację, czyli robi dokładnie to, czego spodziewaliśmy się po przeglądarkach z AI od miesięcy. Pamięć dłuższa niż sesja jest wygodna, ale właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa rozmowa o tym, czy przeglądarka ma być tylko narzędziem, czy już cyfrowym notatnikiem naszego zachowania.
Edge na telefonie pokazuje Copilotowi ekran i robi z AI przewodnika na żywo
W wersji mobilnej Microsoft rozwija podobny pomysł jeszcze dalej. Użytkownik może udostępnić ekran Copilotowi i pytać o to, co aktualnie wyświetla się w aplikacji. To oznacza przejście od prostego czatu do czegoś w rodzaju pomocy kontekstowej na żywo.
Firma zapowiada wizualne komunikaty informujące, kiedy Copilot analizuje ekran albo nasłuchuje. To ważne, bo na telefonie granica między „pomocą” a zbyt szerokim dostępem do danych bywa cienka. Udostępnianie ekranu AI może być wygodne przy zakupach, formularzach czy czytaniu treści, ale równie łatwo wyobrazić sobie użytkowników, którzy po pierwszym zachwycie po prostu tę opcję wyłączą.
Prywatność w Edge to nie detal, tylko cena za wygodę
Najciekawsze w tej aktualizacji nie jest nawet samo porównywanie kart, tylko to, jak daleko Microsoft przesuwa granicę integracji AI z przeglądarką. Gdy Copilot dostaje dostęp do kilku kart, historii i pamięci rozmów, przestaje być chatbotem w bocznym panelu. Staje się warstwą interpretującą całe przeglądanie.
Microsoft podkreśla, że użytkownik ma decydować o zgodach i widzieć, kiedy AI korzysta z danych. To dobrze, ale nie rozwiązuje wszystkiego. W praktyce większość osób klika „włącz”, a dopiero później zastanawia się, co właściwie oddała w zamian. Prywatność za wygodę to układ, który w Chrome i Edge będzie wracał coraz częściej. W Polsce taki ruch pewnie szybciej zainteresuje bardziej świadomych użytkowników niż regulatorów, ale temat jest większy niż kolejna funkcja w bocznym pasku.
Źródła:
The Verge, Neowin, Windows Forum, Microsoft Edge Dev Blog
