Wpłacasz 38 milionów dolarów do non-profitu na sztuczną inteligencję, a po latach żądasz 134 miliardów odszkodowania? Elon Musk właśnie to zrobił w swoim pozwie przeciwko OpenAI i Microsoftowi. Giganci kontratakują: matematyka eksperta Muska to czysta fikcja, obliczona pod żądaną kwotę. Sprawa zapowiada się na sądową wojnę tytanów.

Wkład Muska i narodziny astronomicznej kwoty

Elon Musk był jednym z założycieli OpenAI w 2015 roku. Wniósł około 38 milionów dolarów, co stanowiło jakieś 60 procent początkowego finansowania tej organizacji non-profit. Do tego dorzucił swoje niefinansowe wsparcie: rekrutował kluczowych pracowników, wprowadzał kontakty biznesowe, uczył współzałożycieli, jak prowadzić startup, i pożyczał swoją reputację. Musk odszedł w 2018 roku po sporze o wycenę swoich zasług, ale teraz twierdzi, że OpenAI porzuciło misję non-profitu na rzecz zysków z Microsoftem, oszukując go jako wczesnego inwestora.

Aby uzasadnić swoje żądania, Musk zatrudnił finansowego ekonomistę C. Paula Wazzana z firmy konsultingowej BRG – pierwszego eksperta spoza jego firm. Wazzan oszacował, że wkład Muska odpowiada 50-75 procentom obecnej wartości OpenAI, co daje odszkodowanie od 79 do 134 miliardów dolarów, w tym kary. Obliczenia opierają się na czterech czynnikach:

  • całkowity wkład finansowy Muska przed odejściem w 2018 roku,
  • proponowany przez niego w 2017 roku udział 51,2 procenta w hipotetycznej spółce z zyskiem,
  • obecny udział Muska w xAI na poziomie 53 procent (na podstawie doniesień medialnych, bez dostępu do danych firmy),
  • niefinansowe wkłady, których wartość nie została nawet sprecyzowana.

Wazzan przyznał, że to unikalny przypadek, a jego metoda nie pochodzi z podręczników.

OpenAI kontruje: „to wymyślona matematyka, czarna skrzynka”

OpenAI i Microsoft natychmiast zażądali wykluczenia opinii Wazzana z procesu, argumentując, że jego obliczenia są wymyślone i zaprojektowane, by pasowały do oczekiwań Muska. Ekspert ponoć zignorował fakt, że Musk odszedł bez zgody na proponowany udział, zakładając nierealny scenariusz, w którym OpenAI w 2017 roku oddało mu kontrolę nad nową spółką z zyskiem. Do tego wrzucił udziały z xAI – zupełnie innej firmy – bez dostępu do jej liczb, tylko po to, by nadmuchać kwotę.

Jeszcze gorzej: Wazzan nie wziął pod uwagę wkładu nikogo poza Muskiem. Współzałożyciele, Microsoft z miliardami dolarów po 2018 roku czy nawet wynalazcy ChatGPT dostali w jego ocenie zero procent wartości. Dla zysków Microsoftu założył arbitralnie, że część ich udziału w spółce z zyskiem wraca do non-profitu w równym procencie – co prowadzi do podwójnego liczenia wartości i zawyżonych szacunków. Co ciekawe, kwota odszkodowania jest taka sama niezależnie od tego, czy Musk wygra jeden, czy wszystkie cztery zarzuty. OpenAI nazywa to „wybiórczo dobranymi czynnikami” i „nie do zweryfikowania czarną skrzynką”, której nie da się przetestować.

Dlaczego Musk gra tak ostro? Kontekst długiego sporu

Spór ciągnie się od lat. Musk chciał przejąć kontrolę nad OpenAI w 2017 roku, proponując miliard dolarów finansowania w zamian za większość udziałów, ale OpenAI odmówiło. Po odejściu w 2018 uruchomił xAI jako rywala. OpenAI oskarża go o kampanię nękania: pozew ma spowolnić ich rozwój, dając xAI czas na dogonienie. Rzecznik OpenAI stwierdził

„Ten najnowszy absurdalny wymóg to tylko kontynuacja nękania, podczas gdy my skupiamy się na fundacji non-profit, jednej z najlepiej dofinansowanych w historii”.

Musk kontruje, że bez niego OpenAI by nie powstało – jego 38 milionów to fundament, a porzucenie misji non-profitu to zdrada. Ale prawnicy OpenAI przypominają: w non-profitach nie ma prywatnych interesów ekonomicznych, a Wazzan przyznał, że Musk nie oczekiwał zwrotu finansowego z darowizn. Z ironią: Musk, wart setki miliardów, chce tysiące razy pomnożyć swój wkład, ignorując miliardy od Microsoftu i pracy setek programistów.

Perspektywy procesu: va banque czy blef?

Proces rusza w kwietniu 2026 roku w Kalifornii. OpenAI i Microsoft liczą, że sąd wykluczy Wazzana, bo jego metoda jest „bez precedensu i nie do sprawdzenia” – jury mogłoby się pogubić w tych czarnych skrzynkach. Musk musi przekonać, że jego wkład to większość wartości firmy, mimo że OpenAI podaje, iż jego darowizny nie przekroczyły 45 milionów, a reszta to inni darczyńcy i inwestycje po jego odejściu.

Moja ocena? To wygląda na blef z nutą desperacji – Musk gra na rozgłos i presję, ale sąd może uznać żądania za absurdalne. Jeśli przegra wykluczenie eksperta, sprawa osłabnie. Z drugiej strony, w świecie AI, gdzie wyceny sięgają setek miliardów, taka suma nie jest niemożliwa, choć mocno naciągana. Czeka nas sądowy rollercoaster, który pokaże, czy Musk jest wizjonerem, czy po prostu twardym negocjatorem lubiącym iść na całość.

Źródła: Ars Technica, Reuters, Bloomberg, TechCrunch, PYMNTS, Wikipedia (timeline wkładu Muska), OpenAI blog (kontekst sporu), court filings via Ars Technica PDF