Nie chodzi tylko o to, czy londyńska policja potrzebuje lepszych narzędzi analitycznych. Spór wybuchł wokół pytania, czy Metropolitan Police mogła praktycznie wskazać Palantir bez otwartego postępowania. Sadiq Khan zatrzymał kontrakt, a razem z nim wróciła stara debata: gdzie kończy się „sprawność państwa”, a zaczyna uzależnienie od jednego dostawcy.

TL;DR

  • Khan zablokował umowę z Palantir z powodu naruszenia zasad przetargów – Met Police miało rozpatrywać tylko jednego dostawcę
  • Met Police twierdzi, że bez nowej technologii presja budżetowa może przełożyć się na cięcia etatów
  • Palantir oskarża burmistrza o stawianie polityki ponad bezpieczeństwo publiczne
  • Firma ma już mniejsze kontrakty z Met i większe z NHS oraz brytyjskim Ministerstwem Obrony
  • Sprawa wpisuje się w szerszą debatę o vendor lock-in i zależności służb publicznych od amerykańskich firm technologicznych

Dlaczego Mopac zatrzymał kontrakt Met Police z Palantir

Mopac, czyli biuro burmistrza Londynu nadzorujące policję, uznało proces za „jasne i poważne naruszenie” zasad zamówień publicznych. Według opisu sprawy Metropolitan Police miała rozpatrzyć wyłącznie ofertę Palantir, bez otwartego przetargu i bez wcześniejszej zgody na taką strategię zakupową. Poszło o procedurę, nie o samą obecność AI w policji.

To ważne rozróżnienie. Khan nie ogłosił, że narzędzia Palantir są z definicji niedopuszczalne. Zatrzymał konkretną ścieżkę zakupu, bo przy kontrakcie liczonym w dziesiątkach milionów funtów ryzyko prawne i polityczne robi się po prostu zbyt duże. W tle jest też budżet Met Police: według informacji przywoływanych w sprawie formacja mierzy się z luką finansową rzędu 125 mln funtów w kolejnym roku.

Co Met Police i Palantir mówią po decyzji Khana

Scotland Yard nazwał decyzję „rozczarowującą” i przekonuje, że bez nowoczesnych narzędzi analitycznych trudniej będzie utrzymać efektywność pracy przy napiętym budżecie. Policja sugeruje też, że brak nowego systemu może zwiększyć presję na redukcje etatów.

Palantir odpowiedział jeszcze ostrzej. Louis Mosley, szef Palantir UK/Europe, zarzucił Khanowi stawianie polityki ponad bezpieczeństwo publiczne. Spór zrobił się polityczny, bo obie strony mówią już nie tylko o przetargu, ale o tym, kto bierze odpowiedzialność za skutki decyzji: ratusz czy policja.

Warto dodać, że Met Police współpracował już wcześniej z Palantir przy mniejszym kontrakcie dotyczącym monitorowania zachowań funkcjonariuszy. To nie jest więc historia o firmie, która nagle pojawiła się znikąd.

Skąd wokół Palantir tyle politycznego bagażu

Sama firma nie jest w Wielkiej Brytanii anonimowa ani neutralna wizerunkowo. Palantir, współzałożony przez Petera Thiela, od lat budzi spory przez współpracę z amerykańskimi instytucjami bezpieczeństwa i służbami migracyjnymi, a także przez kontrakty wojskowe. W brytyjskiej debacie to nie jest detal, tylko część całego rachunku zaufania.

Do tego dochodzą wypowiedzi kierownictwa firmy. W tekście przewija się też kwietniowa publikacja z 2026 roku autorstwa CEO Alexa Karpa, która wywołała reakcje części brytyjskich polityków. Profil firmy ma znaczenie, bo przy zamówieniach publicznych liczy się już nie tylko to, czy system działa, ale także z kim państwo wiąże się na lata.

Palantir ma już w UK duże umowy, między innymi z NHS England i Ministerstwem Obrony. Dlatego ta sprawa nie dotyczy jednego kontraktu w Londynie, tylko szerszego pytania o to, jak głęboko jedna amerykańska firma może wejść w infrastrukturę państwa.

Vendor lock-in w służbach publicznych: o co naprawdę chodzi

Krytycy współpracy z Palantir wracają do prostego argumentu: najłatwiej wejść do instytucji przez mały kontrakt, a później coraz trudniej się z tej zależności wyplątać. Donald Campbell z Foxglove opisuje tę logikę jako „land and expand” – najpierw przyczółek, potem rozbudowa współpracy, aż zmiana dostawcy staje się kosztowna i organizacyjnie bolesna.

W tym sensie decyzja Khana nie jest kaprysem ratusza. Stawką jest zależność od jednego systemu, jednego dostawcy i jednego modelu działania. W polskich realiach ten argument też brzmi znajomo: administracja publiczna regularnie zderza się z problemem długiego uzależnienia od konkretnych integratorów czy zamkniętych platform, nawet gdy początkowy zakup wygląda rozsądnie.

Chi Onwurah, przewodnicząca komisji nauki i technologii Izby Gmin, pochwaliła decyzję Khana właśnie z tego powodu. Tu nie chodzi wyłącznie o etykę firmy, ale też o zwykłą siłę negocjacyjną państwa.

Co blokada oznacza dla londyńskiej policji tu i teraz

Krótkoterminowo Metropolitan Police zostaje z tym, co już ma: obecnymi systemami i bardziej ręczną analizą danych tam, gdzie nowy kontrakt miał przyspieszyć pracę. To może oznaczać wolniejsze łączenie informacji w sprawach operacyjnych i większą presję na zespoły analityczne.

Jednocześnie argument Met Police ma swoją słabą stronę. Twierdzenie, że bez tego konkretnego kontraktu ucierpi bezpieczeństwo Londynu, jest politycznie mocne, ale zbyt wygodne. Brak umowy to nie paraliż. To raczej sygnał, że policja będzie musiała albo wrócić do rynku z bardziej otwartym postępowaniem, albo lepiej uzasadnić, dlaczego właśnie Palantir miałby dostać tak duże zlecenie.

Dla podatników to z kolei dość prosta historia: jeśli wydaje się dziesiątki milionów funtów, urząd musi pokazać nie tylko potrzebę zakupu, ale też uczciwą ścieżkę wyboru dostawcy.

Co dalej z Palantir i AI w brytyjskich instytucjach

Ta decyzja raczej nie zamyka Palantir drzwi w Wielkiej Brytanii. Firma nadal ma duże kontrakty i polityczne wpływy, a sektor publiczny wciąż szuka narzędzi do analizy danych, automatyzacji i pracy operacyjnej. Możliwe więc, że Palantir wróci do gry w kolejnym postępowaniu – tylko na bardziej formalnych zasadach.

Szerszy efekt może być jednak ważniejszy od samej umowy. To test dla państwa: czy brytyjskie instytucje potrafią kupować AI szybko, ale bez skracania procedur do niebezpiecznego minimum. Jeśli nie, każda kolejna taka sprawa będzie wyglądała tak samo – najpierw zachwyt narzędziem, potem polityczna awantura, a na końcu pytanie, kto właściwie kontroluje technologię.

I właśnie dlatego ten spór jest ciekawszy niż zwykły konflikt ratusza z policją. To jedna z tych sytuacji, w których „sprawność” administracji łatwo pomylić z oddaniem pola najgłośniejszemu dostawcy.

Źródła:

The Guardian, BBC, LBC, The Telegraph, Middle East Eye, AOL News

Najczęściej zadawane pytania