Jeśli męczy cię wyszukiwarka, która najpierw gada, a dopiero potem pokazuje linki, DuckDuckGo właśnie zrobiło ruch pod ciebie. Firma dodała rozszerzenia dla Chrome i Firefoksa, które kierują zapytania na wersję bez AI. A liczby podawane przez DuckDuckGo sugerują, że chętnych na taki „stary internet” nagle zrobiło się wyraźnie więcej.
TL;DR
- DuckDuckGo uruchomiło rozszerzenia dla Chrome i Firefox ustawiające noai.duckduckgo.com jako domyślną wyszukiwarkę
- Według DuckDuckGo ruch na stronie no-AI 28 maja 2026 był trzykrotnie wyższy niż zwykle
- Firma podaje też, że od 19 maja ruch utrzymuje się średnio 84% powyżej poziomu bazowego
- TechCrunch, powołując się na Apptopia, opisał wzrost instalacji aplikacji DuckDuckGo w USA po zmianach Google
- DuckDuckGo nie wycofuje AI z oferty — równolegle rozwija Duck.ai i płatne usługi
Co Google zmieniło w wyszukiwarce i dlaczego część użytkowników ma dość?
Punktem zapalnym było majowe ogłoszenie Google na konferencji I/O 2026. Firma mocniej postawiła tam na odpowiedzi generowane przez AI i na format, w którym klasyczne linki przestają być pierwszym planem. Google przesuwa środek ciężkości z listy wyników w stronę rozmowy i gotowych podsumowań.
Dla części osób to wygoda. Dla innych — irytująca zmiana nawyku. Kiedy ktoś wpisuje proste zapytanie, często chce szybko przeskanować kilka źródeł, a nie przebijać się przez odpowiedź od modelu. Właśnie na tę frustrację gra dziś DuckDuckGo, proponując prosty powrót do wyszukiwania bez warstwy AI.
Jak działają rozszerzenia DuckDuckGo No-AI w Chrome i Firefox?
Od 1 czerwca 2026 DuckDuckGo udostępniło rozszerzenia dla Chrome i Firefoksa, które ustawiają noai.duckduckgo.com jako miejsce obsługi zapytań z paska adresu. W praktyce chodzi o jedno: wpisujesz hasło i dostajesz zwykłą listę linków, bez odpowiedzi generowanych przez AI i bez zachęt do przechodzenia w tryb czatu.
To ważne, bo wcześniej dojście do wersji no-AI było możliwe, ale niekoniecznie wygodne na co dzień. Rozszerzenie skraca drogę do jednego kliknięcia. DuckDuckGo zapowiada też podobne opcje w swoich szerszych dodatkach Privacy Essentials dla kolejnych przeglądarek.
Na urządzeniach Apple sprawa jest mniej prosta, bo systemowe ustawienie dokładnie tej wersji wyszukiwarki bywa ograniczone. Na desktopie problem praktycznie znika.
Since Google revealed its plans for an AI search overhaul, visits to our „No AI” search page have tripled…and they’re still rising!
— DuckDuckGo (@DuckDuckGo) May 29, 2026
Want to make it your default on Chrome or Firefox? Grab our No-AI extensions and banish AI-assisted answers, chat, and AI images. pic.twitter.com/6RHzHRi9DJ
Jakie dane o ruchu i instalacjach podaje DuckDuckGo?
Najmocniejszy argument DuckDuckGo to liczby, ale trzeba je czytać z atrybucją. Dane pochodzą od DuckDuckGo, a nie z publicznego panelu statystyk firmy. Według informacji cytowanych przez TechCrunch wizyty na noai.duckduckgo.com 28 maja 2026 były trzykrotnie wyższe niż zwykle. Firma podawała też, że od 19 maja ruch utrzymuje się średnio 84% powyżej poziomu bazowego.
Osobno pojawiły się dane o aplikacji mobilnej. TechCrunch, powołując się na Apptopia, opisał wzrost średnich dziennych pobrań DuckDuckGo w USA o 29%. W szkicu tych wzrostów było więcej i były bardzo precyzyjne, ale bez solidnego przypisania do konkretnego raportu lepiej ich nie pompować ponad to, co da się uczciwie przypisać.
Wniosek i tak jest jasny: po majowych zmianach Google część użytkowników zaczęła aktywnie szukać alternatywy.
Dlaczego DuckDuckGo nie gra tu roli anty-AI krzyżowca?
To nie jest historia o firmie, która uznała AI za zło wcielone. DuckDuckGo nadal rozwija Duck.ai, czyli własną usługę czatową, i oferuje płatne pakiety z dodatkowymi funkcjami. No-AI to wybór, nie ideologiczna wojna z całą technologią.
I właśnie to może być najmocniejsza część tej strategii. Firma mówi użytkownikowi: chcesz narzędzi AI — proszę bardzo. Chcesz wyszukiwarki, która po prostu oddaje linki — też proszę. Na tle rynku, który coraz częściej próbuje wszystkich przepchnąć do jednego interfejsu, brzmi to zaskakująco normalnie.
Co robią Brave i Firefox, gdy użytkownicy chcą mniej AI?
DuckDuckGo nie działa w próżni. Inni gracze też testują sposoby, by dać użytkownikowi więcej kontroli nad tym, ile AI widzi w przeglądarce czy wyszukiwarce. Branża wyczuła nastroje i próbuje nie przesadzić z automatycznym „uszczęśliwianiem” ludzi generatywnymi dodatkami.
W samym DigiCat opisywaliśmy już, że Firefox planuje przycisk wyłączający całe generatywne AI. To nie jest identyczny ruch jak u DuckDuckGo, ale kierunek jest podobny: zostawić opcję wyjścia.
Dla Google to pewnie jeszcze nie jest alarm. Ale jest to sygnał, że część rynku nie chce świata, w którym każda wyszukiwarka zamienia się w czat.
Co z tego wynika dla polskiego użytkownika?
W Polsce ta zmiana nie musi oznaczać masowej ucieczki od Google z dnia na dzień. Może jednak ułatwić życie osobom, które chcą prostszych wyników i mniej śledzenia. Alternatywa stała się wygodniejsza, a to zwykle ważniejsze niż sama deklaracja o prywatności.
Jeśli ktoś korzysta z Chrome lub Firefoksa na komputerze, przejście na wyszukiwanie bez AI stało się po prostu banalne. A im mniej tarcia przy zmianie nawyku, tym większa szansa, że użytkownik naprawdę ją przetestuje. W polskim kontekście dochodzi jeszcze temat RODO i ogólnej nieufności wobec platform, które coraz więcej decydują za nas.
Długofalowo presja spada głównie na Google: dać ludziom więcej wyboru albo pogodzić się z tym, że część z nich poszuka sobie spokojniejszego miejsca w sieci.
Źródła:
TechCrunch, MacRumors, CNET, DuckDuckGo Help Pages, Apptopia via TechCrunch
