Wyobraź sobie, że zamiast bezmyślnego przesuwania palcem po ekranie, odbywasz głęboką rozmowę z algorytmem o swoich życiowych celach, a on serwuje ci pięciu idealnie dopasowanych kandydatów. Brzmi jak cyfrowy raj? Van Badham z Guardiana ostrzega, że Fate to nie wybawienie, a raczej gwóźdź do trumny ludzkiej bliskości, wbity rękami technologicznych magnatów.

TL;DR

  • Fate to pionierska, autonomiczna aplikacja randkowa AI, która zamiast swajpów oferuje pogłębione wywiady i 5 precyzyjnych dopasowań.
  • Konkurencja nie śpi: Sitch łączy AI z ludzką intuicją, a Keeper obiecuje znalezienie bratniej duszy za bagatela 50 tys. dolarów.
  • Europejscy użytkownicy wcale nie prosili o swatkę AI – zależało im głównie na odsiewaniu botów i toksycznych profili.
  • Krytycy alarmują: outsourcing emocji do algorytmów zamienia relacje w czysto transakcyjny produkt konsumencki.

Fate debiutuje jako pionier autonomicznego AI w randkowaniu

Londyński startup Fate wystartował w maju 2025 roku i błyskawicznie narobił szumu jako pierwsza autonomiczna aplikacja randkowa AI na rynku. Zapomnij o mechanicznym przeglądaniu setek zdjęć – tutaj AI o imieniu Fate bierze cię na spytki. Pyta o twoje ambicje, lęki i prozę życia, a potem, analizując wzorce językowe, serwuje pięciu kandydatów, z którymi faktycznie masz o czym rozmawiać.

Projekt ten ma ambicję pogrzebać kulturę swajpowania, oferując w zamian całodobowe wsparcie cyfrowego coacha o nazwie Talk to Fate. Użytkownicy, którzy zainstalowali apkę z Google Play lub przez Instagrama, chwalą sobie tę prostotę: delegujesz poszukiwania maszynie i czekasz na gotowe. To wygodne rozwiązanie dla każdego, kto ma już serdecznie dość bezproduktywnego scrollowania w poszukiwaniu „tego czegoś”.

Podejście startupu brzmi świeżo, ale w głowie zapala się lampka ostrzegawcza – czy algorytm po jednej sesji pytań i odpowiedzi naprawdę wie o nas więcej, niż my sami?

Sitch miesza ludzką intuicję z algorytmami

Za oceanem, a konkretnie w Nowym Jorku, do gry wszedł Sitch. To narzędzie, które próbuje połączyć ogień z wodą: chłodne obliczenia AI z wyczuciem zawodowych matchmakerów. Projekt ruszył pod koniec 2024 roku, mając w portfelu 7 milionów dolarów finansowania początkowego. Proces jest błyskawiczny – poświęcasz pięć minut na opisanie ideału, a system, pod czujnym okiem ekspertów, przeszukuje bazę i od razu aranżuje spotkanie.

Twórcy platformy, Nandini Mullaji oraz Chad DePue, postawili na jakość, a nie ilość. Nie ma tu miejsca na swajpowanie, są tylko ręcznie wybrane pary i konkretne randki. Model biznesowy też jest uczciwy: płacisz za realne zestawienie osób. Sitch reklamuje się jako anty-Tinder, bo zamiast trzymać cię przed ekranem, chce cię zza niego jak najszybciej wygonić.

To swoista ironia losu: w czasach, gdy sztuczna inteligencja miała zautomatyzować wszystko, Sitch udowadnia, że ludzki instynkt jest wciąż towarem luksusowym, nawet jeśli musi go wspierać software.

Keeper stawia na gwarancję soulmate’a

Keeper gra w zupełnie innej lidze – to propozycja dla tych, którzy nie szukają przelotnego romansu, ale chcą założyć rodzinę. Startup, który w grudniu 2025 roku pozyskał 4 miliony dolarów finansowania, wycenia swoje usługi na 50 tysięcy dolarów. Wykorzystując zaawansowane algorytmy oparte na badaniach z Uniwersytetu Stanforda, firma obiecuje znaleźć twoją drugą połówkę za pierwszym podejściem lub szczerze przyznać, że w ich bazie nie ma dla ciebie nikogo.

To nie jest kolejna apka do zabicia czasu; każdy match przechodzi rygorystyczną weryfikację pod kątem wizji wspólnej przyszłości, a od kandydatów wymaga się pełnej gotowości na poważne zobowiązania. Keeper zarabia wyłącznie na sukcesach, co ma być gwarantem ich chirurgicznej precyzji w kojarzeniu ludzi.

Sceptycy jednak nie milkną i dopytują: czy tak wysoka cena faktycznie kupuje miłość, czy to po prostu bardzo drogi hazard dla zdesperowanych milionerów?

Użytkownicy chcieli prostych narzędzi, nie pełnego outsourcingu

Z badań przeprowadzonych w Europie płynie jasny wniosek: single oczekiwali od AI pomocy w sprzątaniu tego randkowego śmietnika, czyli usuwania botów i wyłapywania toksycznych zachowań. Zamiast tego korporacje serwują nam Fate i inne wynalazki, które chcą przejąć stery nad całym naszym życiem uczuciowym – od pierwszego „cześć” aż po wybór partnera.

To ten sam irytujący schemat, który znamy z innych branż. Pisarze marzyli o AI, które sprawdzi im fakty, a dostali generatory bełkotu kopiujące ich styl. Randkowicze też dostają „ulepszenia”, o które nikt nie prosił. To klasyczny model biznesowy nastawiony na dane, gdzie wielkie firmy ignorują realne potrzeby użytkowników, byle tylko nakarmić swoje modele naszymi prywatnymi informacjami.

W rezultacie, zamiast mniejszej frustracji, dostajemy kolejną warstwę algorytmicznych pośredników, którzy stoją między nami a drugim człowiekiem.

Czy AI zabija to, co czyni nas ludzkimi w miłości?

Van Badham bije na alarm: kiedy nasze najintymniejsze emocje stają się pozycją w cyfrowym koszyku, prawdziwymi zwycięzcami są tylko techlordzi. Fate i jemu podobne aplikacje próbują wyeliminować „ludzki bałagan” – te wszystkie dziwactwa i niedoskonałości, które paradoksalnie najbardziej nas do siebie przyciągają. Zamiast rozwoju poprzez ścieranie się charakterów, dostajemy bezpieczne, ale sterylne relacje.

W świecie totalnej inwigilacji stajemy się coraz bardziej powściągliwi, bo jeden niefortunny wpis sprzed lat może przekreślić nasze szanse u algorytmu. AI obiecuje nam komfort, ale przy okazji oddaje nasze sekrety w ręce miliarderów. Już w 1964 roku Marshall McLuhan ostrzegał, że media zawłaszczą nasze zmysły – dziś widzimy, jak Fate wchodzi buciorami w nasze najbardziej prywatne sfery.

Moim zdaniem to prosta droga do emocjonalnej izolacji. Zamiast porywów serca, mamy chłodną kalkulację procesora. Czy zdążymy wprowadzić sensowne regulacje, zanim „małżeństwa aranżowane przez AI” staną się jedyną opcją? Zobaczcie zresztą historię faceta, który zamiast ludzi wybrał algorytm i planuje z nim przyszłość.

Źródła: The Guardian (artykuł Van Badham), fatedating.com, techcrunch.com (Sitch), businessinsider.com i vice.com (Keeper), theguardian.com/technology (AI dating apps)

Najczęściej zadawane pytania