Wyobraź sobie, że prosisz ChatGPT o porównanie laptopów, a w odpowiedzi – zamiast samej analizy – dostajesz na tacy sponsorowaną ofertę. StackAdapt, oficjalny partner OpenAI, właśnie zaczął oferować taką możliwość reklamodawcom w ramach zamkniętych testów. Wyciekły dokument sprzedażowy (pitch deck) pokazuje, że relatywnie niskie ceny i precyzyjne dopasowanie do Twoich pytań mają przyciągnąć pierwszą falę chętnych do monetyzacji czatbota.
TL;DR
- StackAdapt uruchomił program pilotażowy 'OpenAI x StackAdapt Limited Pilot Program' z reklamami wewnątrz ChatGPT
- Stawki CPM wahają się od 15 do 60 dolarów, przy minimalnym progu wejścia na poziomie 50 tys. dolarów
- System opiera się na tzw. prompt relevance, czyli dopasowaniu reklamy do treści zapytania użytkownika
- Treści sponsorowane są oddzielone od odpowiedzi AI i pojawiają się wyłącznie w darmowych wersjach usługi
- OpenAI rozszerza zasięg testów o rynki w Kanadzie, Australii oraz Nowej Zelandii
Leaked pitch deck StackAdapt ujawnia szczegóły pilotażu
Pod koniec marca StackAdapt rozesłał do wybranych partnerów dokument zatytułowany „OpenAI x StackAdapt Limited Pilot Program”. Prezentacja pozycjonuje ChatGPT jako jedną z najdynamiczniej rosnących platform konsumenckich w historii i obiecuje markom unikalny dostęp do warstwy odkrywania produktów. Dzięki temu użytkownicy, którzy są w trakcie robienia researchu lub porównywania produktów, mają otrzymywać reklamy idealnie wpasowane w kontekst ich poszukiwań.
„StackAdapt nawiązał partnerstwo z OpenAI, by umożliwić reklamy w ChatGPT, jednej z najszybciej rosnących platform konsumenckich na świecie”
– czytamy w ujawnionym dokumencie. To wczesna faza eksperymentów w budowanym systemie reklamowym OpenAI, skierowana do marek, które nie boją się testować nowości w środowisku AI.
Informacje o tym ruchu zdobyła dziennikarka Adweek, Trishla Ostwal, która podzieliła się szczegółami na platformie X, co natychmiast wywołało falę komentarzy w branży marketingowej.
Choć OpenAI już wcześniej testowało reklamy w USA, współpraca ze StackAdapt ma na celu znaczne obniżenie progu wejścia dla mniejszych graczy.
Trafność zapytania jako klucz do targetowania
Mechanizm wyświetlania treści opiera się na prompt relevance, co w praktyce oznacza dopasowanie reklamy do bieżącego zapytania użytkownika. Jeśli szukasz przepisów na kolację, system może podsunąć Ci ofertę cateringu dietetycznego lub zestawów posiłków. OpenAI uspokaja jednak, że reklamy nie ingerują w samą treść odpowiedzi generowanej przez model – działają na odrębnych systemach, są wyraźnie oznaczone jako sponsorowane i wizualnie odseparowane od czatu.
Personalizacja reklam jest opcjonalna i może brać pod uwagę historię rozmów oraz wcześniejsze interakcje, ale użytkownicy zachowują prawo do wyłączenia tej funkcji w ustawieniach prywatności. Co ważne, reklamodawcy nie otrzymują żadnych danych osobowych – operują jedynie na zagregowanych statystykach dotyczących wyświetleń i kliknięć. Reklamy nie pojawią się też użytkownikom płatnych planów, takich jak Plus czy Pro, ani w przypadku poruszania tematów wrażliwych, związanych ze zdrowiem czy polityką.
Całe to podejście ma na celu symulowanie naturalnych rekomendacji dokładnie w momencie podejmowania decyzji zakupowej. Ironia losu? ChatGPT, który miał być „czystą” alternatywą dla wyszukiwarek, zaczyna wciskać produkty niemal identycznie jak Google.
Niskie stawki i minimum wydatku przyciągają testerów
StackAdapt próbuje skusić rynek stawkami CPM zaczynającymi się od 15 dolarów za tysiąc wyświetleń, dochodzącymi do 60 dolarów w bardziej obleganych niszach. Do tego dochodzą bonusy w postaci zniżek na obsługę platformy. Choć minimalny budżet kampanii na poziomie 50 tysięcy dolarów brzmi poważnie, to i tak jest to kwota znacznie niższa niż w bezpośrednim programie beta od OpenAI, gdzie próg wejścia spadł ostatnio z 200 tysięcy do okolic 100-150 tysięcy dolarów.
Warto zauważyć, że od startu testów w lutym, kiedy to CPM wynosił 60 dolarów, ceny spadły w niektórych segmentach nawet o 75 procent. Największe zainteresowanie wykazuje branża turystyczna, mimo że wczesne wyniki CTR (współczynnik klikalności) oscylują poniżej 1 procenta – co w porównaniu do Google Search wygląda na razie dość blado.
Kanadyjska platforma typu DSP (demand-side platform) mocno stawia na algorytmy AI w optymalizacji działań. W 2025 roku firma zebrała 235 milionów dolarów finansowania, co daje jej solidne paliwo do dalszej ekspansji i walki o dominację w nowym segmencie reklamowym.
OpenAI buduje ekosystem reklamowy z partnerami
Początkowo testy objęły użytkowników darmowych oraz tych korzystających z planu Go (nowa subskrypcja za 8 dolarów miesięcznie) w USA. Obecnie zasięg rozszerzono o Kanadę, Australię i Nową Zelandię. W pilotażu biorą udział także giganci tacy jak WPP czy Criteo, a OpenAI już zapowiada wprowadzenie nowych formatów reklamowych i modeli zakupowych w 2026 roku.
Zainteresowane marki mogą zgłaszać się przez dedykowany panel pod adresem openai.com/advertisers. Z kolei użytkownicy dostali narzędzia kontroli: mogą wyłączyć personalizację, zażądać usunięcia danych (przechowywanych do 30 dni) lub po prostu zapłacić za wersję bez reklam, choć ta wciąż posiada pewne limity użycia.
Wygląda na to, że Sam Altman zmienia zdanie na temat reklam pod presją rosnących kosztów utrzymania infrastruktury. Przy miliardach dolarów wydawanych na procesory graficzne (GPU), dywersyfikacja przychodów staje się dla firmy koniecznością, a nie wyborem.
Sceptycyzm i ryzyka dla zaufania do AI
Agencje marketingowe doceniają profesjonalizację procesu poprzez włączenie partnerów takich jak StackAdapt, ale wciąż traktują to jako ryzykowny eksperyment. Niskie wskaźniki CTR oraz brak możliwości wyciągania skalowalnych danych analitycznych działają na wielu odstraszająco. Istnieje też realna obawa, że jeśli reklamy staną się zbyt nachalne, zaufanie do obiektywności ChatGPT drastycznie spadnie – szczególnie w erze agentów AI, gdzie granica między poradą a promocją bywa bardzo cienka.
Na platformie X analitycy nie szczędzą złośliwości, pytając, czy to już „slop” (bezwartościowy kontent AI) wewnątrz innego „slopu”. OpenAI obiecuje co prawda szereg zabezpieczeń przeciwko oszustwom i scamom, ale rynek wciąż czeka na twarde dowody skuteczności. Smutną ironią pozostaje fakt, że za „darmowy” dostęp do technologii przyszłości płacimy najstarszą walutą internetu – własną uwagą. To klasyczny model Web 2.0, tyle że w nowym, sztucznie inteligentnym opakowaniu.
Źródła:
Adweek (leaked deck), OpenAI.com (oficjalne info o ads), StackAdapt.com (firma), Adage.com (reakcje rynku), X.com (Trishla Ostwal)
