OpenAI przyzwyczaiło raczej do podnoszenia limitów niż do zamykania drzwi. Tym razem zrobiło odwrotnie: firma wstrzymała nowe zapisy do planu ChatGPT Pro, bo po starcie Astry infrastruktura zwyczajnie nie nadążyła.

TL;DR

  • OpenAI wstrzymało nowe zapisy do planu ChatGPT Pro za 200 USD miesięcznie
  • Powodem ma być bardzo duży popyt na model Astra, uruchomiony 3 września 2026 roku
  • Thibault Sottiaux przekazał, że plan Pro najmocniej obciąża systemy OpenAI
  • Istniejący użytkownicy Pro oraz inne plany mają działać bez zmian
  • OpenAI zapowiada zwiększenie mocy obliczeniowej, ale nie podało terminu

Co OpenAI wstrzymało 10 września 2026 roku

W środę 10 września 2026 roku Thibault Sottiaux, odpowiedzialny w OpenAI za produkty podstawowe, w tym ChatGPT i Codex, poinformował w serwisie X o czasowej pauzie dla nowych zapisów i podniesień planu do Pro. Chodzi o subskrypcję wycenioną na 200 dolarów miesięcznie.

Decyzja nie obejmuje obecnych klientów. Osoby, które już płacą za ChatGPT Pro, zachowują dostęp, a według komunikatu bez zmian mają działać też inne oferty OpenAI, w tym Go, Plus, Business, Enterprise oraz API. To ważne rozróżnienie, bo mowa nie o awarii całej usługi, tylko o ograniczeniu najbardziej zasobożernego planu.

Dlaczego Astra uderzyła akurat w plan Pro

Według wpisu Sottiauxa powodem jest skala zainteresowania Astrą, którą OpenAI szerzej udostępniło 3 września 2026 roku. Menedżer napisał, że popyt okazał się „naprawdę bezprecedensowy”, a firma chciała wykonać możliwie najmniejszy ruch, który pozwoli utrzymać dostępność usług dla szerszej grupy użytkowników.

To tłumaczy, czemu padło właśnie na Pro. Ten plan daje najwyższe limity i zużywa więcej mocy obliczeniowej na jednego użytkownika niż tańsze opcje. Z punktu widzenia OpenAI zablokowanie nowych wejść do najcięższego planu jest prostsze niż przykręcanie śruby całej reszcie.

Co mówią Sottiaux i Altman o sytuacji OpenAI

Sottiaux ujął to dość jasno: OpenAI wybrało „najmniejszy krok”, który ma pomóc utrzymać jak najszerszy dostęp. Z kolei Sam Altman również w serwisie X przyznał, że taka sytuacja jest daleka od ideału, ale firma woli najpierw zadbać o jakość działania dla obecnych klientów, a dopiero potem ponownie otworzyć sprzedaż.

Między wierszami widać coś jeszcze. To nie jest drobna zadyszka, tylko sygnał, że nawet OpenAI, przy całej swojej skali i budżecie, nie jest w stanie dowolnie dosypywać mocy z dnia na dzień. W polskim kontekście ta cena to dziś około 700–800 zł miesięcznie, więc mówimy o planie dla najbardziej zaawansowanych użytkowników, a nie masowym abonamencie.

Co ta pauza mówi o rynku modeli AI

Przez ostatnie lata duzi gracze raczej chwalili się skalowaniem niż ograniczeniami. Dlatego ten ruch OpenAI jest ciekawszy, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Jeśli firma blokuje dopływ nowych klientów do topowego planu, to znaczy, że popyt na nowy model wyprzedził tempo rozbudowy zaplecza.

To też studzi opowieść, że wystarczy postawić więcej GPU i problem znika. W praktyce skala dalej kosztuje – technicznie, finansowo i wizerunkowo. Dla rynku to czytelny sygnał: premiera mocnego modelu nadal potrafi wywrócić kalkulacje nawet u lidera.

Najczęściej zadawane pytania