Podczas gdy my zastanawiamy się, czy ChatGPT napisze za nas maila do szefa, brytyjska służba zdrowia (ang. NHS) postanowiła sprawdzić, czy technologia może uratować nam życie. Rusza właśnie ambitny program pilotażowy, w którym sztuczna inteligencja i robotyczne ramiona biorą na celownik raka płuc – najczęstszą przyczynę zgonów nowotworowych na Wyspach.
Zabójca numer jeden na Wyspach
Skala problemu, z którym mierzy się NHS, jest ogromna. Rak płuca to w Wielkiej Brytanii prawdziwa plaga – każdego roku diagnozuje się go u ponad 49 tysięcy osób, a około 33 tysiące pacjentów umiera z jego powodu. To najczęstsza przyczyna zgonów nowotworowych, wyprzedzająca raka jelita grubego czy piersi. Głównym wyzwaniem jest fakt, że choroba przez długi czas przebiega bezobjawowo. Gdy pacjent zaczyna odczuwać dolegliwości, nowotwór często jest już w stadium, które uniemożliwia skuteczne leczenie operacyjne. Wprowadzenie technologii AI i robotyki nie jest więc tylko technologicznym popisem, ale desperacką próbą zmiany tych tragicznych statystyk poprzez przesunięcie momentu diagnozy na etap, gdy szanse na wyleczenie są najwyższe.
Skaner czujniejszy niż oko radiologa
Fundamentem brytyjskiej rewolucji jest wykorzystanie algorytmów do analizy obrazowej, które mają za zadanie wyłapać podejrzane zmiany w płucach na etapie, gdy są one niemal niewidoczne dla ludzkiego oka. Systemy te działają w oparciu o głębokie uczenie, analizując tysiące zdjęć z tomografii komputerowej w poszukiwaniu guzków o średnicy zaledwie kilku milimetrów. Zamiast czekać tygodniami na opis radiologa, pacjenci mają otrzymywać wstępną segregację medyczną niemal natychmiast po badaniu.
- Algorytmy priorytetyzują przypadki o najwyższym ryzyku złośliwości.
- System automatycznie mierzy objętość guzków i monitoruje ich tempo wzrostu w czasie.
- Zmniejsza się liczba fałszywych alarmów, które generują niepotrzebny stres u pacjentów.
To nie jest tylko gadżet dla leniwych lekarzy. Jak podkreślają przedstawiciele NHS England, wczesne wykrycie nowotworu zwiększa szanse na przeżycie pięciu lat z zaledwie 5 do ponad 50 procent. Sztuczna inteligencja pełni tu rolę sita, które odsieje przypadki wymagające natychmiastowej interwencji od tych, które mogą poczekać, co w systemie wiecznie niedofinansowanej ochrony zdrowia jest na wagę złota.
Robotyczna precyzja w głębi oskrzeli
Samo wykrycie plamki na płucu to dopiero połowa sukcesu – trzeba jeszcze sprawdzić, co to jest. Tutaj do akcji wkracza technologia z ośrodka Guy’s and St Thomas’ w Londynie: robotycznie wspomagana biopsja płuc. Tradycyjne metody pobierania wycinków często kończą się niepowodzeniem, jeśli guzek znajduje się w trudno dostępnym miejscu, co zmusza pacjentów do powtarzania bolesnych procedur lub czekania, aż zmiana urośnie na tyle, by dało się ją „ugryźć”.
Robot sterowany przez chirurga wykorzystuje elastyczny cewnik, który potrafi nawigować przez labirynt dróg oddechowych z dokładnością do ułamka milimetra. Dzięki systemowi Ion, lekarze mogą dotrzeć do skrajnych przypadków, czyli małych zmian położonych głęboko w tkance płucnej. To ogromna różnica względem klasycznej bronchoskopii, która często przypomina próbę trafienia nitką w ucho igły podczas jazdy autobusem. Robot nie ma drżących rąk, nie poci się i – co najważniejsze – pozwala na pobranie materiału diagnostycznego podczas jednej, krótkiej wizyty.
Koniec z diagnostycznym czyśćcem
Największą bolączką pacjentów onkologicznych jest czas do diagnozy. Obecnie proces ten przypomina biurokratyczny tor przeszkód: od pierwszego zdjęcia, przez konsultację, po biopsję i wyniki patomorfologiczne mijają tygodnie. Nowy system testowany przez NHS ma skrócić tę ścieżkę do absolutnego minimum. Dzięki połączeniu szybkiej analizy obrazu przez algorytmy i natychmiastowej interwencji robota, pacjent może dowiedzieć się, na czym stoi, w ciągu kilku dni.
To podejście ma też wymiar czysto ludzki. Jak donosi The Telegraph, nowa technologia oszczędza chorym udręki związanej z niepewnością i wielokrotnymi badaniami. Zamiast trzech wizyt w szpitalu, mamy jedną „inteligentną” sesję. Oczywiście, sceptycy mogą kręcić nosem na oddawanie skalpela w ręce maszyn, ale biorąc pod uwagę, że rak płuc nie zwykł czekać na wolny termin w kalendarzu chirurga, każdy dzień urwany z kalendarza diagnostycznego jest bezcenny.
Model zagrożeń i bezpieczeństwo algorytmów
Wdrożenie technologii na taką skalę wymaga solidnych ram bezpieczeństwa. NHS nie wrzuca tych narzędzi na głęboką wodę bez asekuracji. Każdy system przechodzi rygorystyczne testy z użyciem zespołów atakujących, które symulują realne cyberataki lub próbują „oszukać” algorytm, podsuwając mu nietypowe dane medyczne. Chodzi o to, by wyeliminować błędy, w których AI mogłoby przeoczyć nowotwór tylko dlatego, że pacjent ma nietypową budowę klatki piersiowej lub inne schorzenia współistniejące.
Stosowane są również środki ochronne, które gwarantują, że ostateczna decyzja zawsze należy do człowieka. Sztuczna inteligencja nie wypisuje aktów zgonu ani skierowań na chemioterapię – ona jedynie podświetla fragmenty obrazu, które wymagają uwagi lekarza. To kluczowe rozróżnienie, bo choć technologia jest imponująca, wciąż zdarzają się jej halucynacje lub błędy wynikające z braku kontekstu klinicznego, który posiada tylko doświadczony onkolog.
Źródła: The Guardian, NHS England, The Telegraph, Guy’s and St Thomas’ Specialist Care, Forbes, Polityka, ITHardware, Geekweek Interia
