Wyobraź sobie, że dostajesz narzędzie, które niby oszczędza czas, a kończysz z głową pękającą od nadmiaru zadań i ekranem włączonym długo po północy. Zespół z Uniwersytetu Kalifornii w Berkeley śledził przez osiem miesięcy 200 pracowników firmy technologicznej i odkrył, że generatywna sztuczna inteligencja wcale nie ułatwia życia – ona je komplikuje. Czas na konkretne szczegóły, bo to nie jest kolejna bajka o leniwym popołudniu w biurze.

TL;DR

  • Aruna Ranganathan i Xingqi Maggie Ye z Berkeley Haas analizowali dobrowolne użycie AI przez 200 pracowników tech od kwietnia do grudnia 2025 r.
  • Sztuczna inteligencja przyspieszyła tempo, ale drastycznie rozszerzyła zakres obowiązków, co wydłużyło godziny pracy i wymusiło multitasking.
  • Pracownicy zgłaszali wyższe obciążenie poznawcze, przenikanie pracy do przerw oraz niższą jakość efektów w dłuższej perspektywie.
  • Choć raport OpenAI z 2025 r. wspomina o 40-60 minutach oszczędności dziennie, badacze z Berkeley wskazują na ogromne koszty ukryte.
  • Eksperci zalecają: celowe pauzy, sekwencjonowanie zadań i dbanie o autentyczne interakcje międzyludzkie.

Jak zespół z Berkeley Haas badał AI w codziennej pracy?

Aruna Ranganathan, adiunkt zarządzania na Haas School of Business przy UC Berkeley, wraz z doktorantką Xingqi Maggie Ye, wzięły pod lupę amerykańską firmę technologiczną zatrudniającą około 200 osób. Przez osiem miesięcy – od kwietnia do grudnia 2025 roku – obserwowali ich z bliska dwa dni w tygodniu, analizowali komunikację wewnętrzną i przeprowadzili ponad 40 pogłębionych wywiadów w działach inżynierii, produktu, designu, badań i operacji. Firma zapewniła wszystkim subskrypcje enterprise na komercyjne generatywne modele AI, ale nikt nie był zmuszany do ich obsługi – pracownicy sami rzucili się na nowinkę z ogromnym entuzjazmem.

Badanie obnażyło klasyczny schemat: początkowy skok produktywności, w którym AI pozwalało błyskawicznie domykać tematy. Szybko jednak wyszło na jaw, że to dopiero początek problemów. Pracownicy wcale nie poczuli ulgi – wręcz przeciwnie, brali na siebie więcej, bo inteligentne narzędzia sprawiały, że „więcej” wydawało się osiągalne, a nawet satysfakcjonujące. Ironia losu? AI miało redukować obciążenie, a zamiast tego stworzyło samonapędzający się wir intensywności pracy.

Od euforii produktywności do pułapki nadgodzin

Na starcie wszystko wyglądało obiecująco: zespół pracował szybciej, brał na warsztat szerszy zakres obowiązków i puszyli się swoją efektywnością. Osoby bez doświadczenia w programowaniu nagle zaczęły pisać kod – uprawiając tzw. vibe-coding – i przejmowały zadania, które wcześniej musieliby delegować specjalistom. Wydawało się, że sztuczna inteligencja otwiera drzwi do nowych, potężnych umiejętności.

Szybko jednak wylały się wady. Dostępność AI przez całą dobę kusiła, by wpisywać kolejne prompty w przerwie na lunch, podczas nudnych spotkań czy nawet po wieczornym zalogowaniu się z domu. Granice między pracą a życiem prywatnym kompletnie się zatarły, a dni robocze wydłużyły się bez żadnych poleceń ze strony szefostwa. Jeden z inżynierów podsumował to brutalnie: „Myślałeś, że AI da ci więcej wolnego czasu, a tyrałeś tyle samo albo i więcej”. Zamiast obiecanego relaksu dostaliśmy ciągłe żonglowanie priorytetami, co kończyło się zmęczeniem poznawczym i głupimi błędami.

Multitasking i rozszerzanie zadań – ukryty zabójca produktywności

Generatywne AI stworzyło iluzję posiadania cyfrowego partnera, ale realne obciążenie psychiczne wcale nie spadło. Pracownicy zaczęli uprawiać wielozadaniowość na niespotykaną skalę: pisali kod ręcznie, podczas gdy AI generowało alternatywne wersje, uruchamiali wielu agentów jednocześnie czy „odgrzebywali” dawno zapomniane, zaległe projekty. Inżynierowie marnowali godziny na weryfikację pracy kolegów wspomaganej przez algorytmy, a menedżerowie produktu (product managerzy) próbowali swoich sił w kodowaniu.

To zjawisko rozszerzania zakresu zadań – tzw. task expansion – wywołało efekt domina. Zadania, które wcześniej były delegowane lub odkładane na święte nigdy, wracały na biurko, zwiększając gęstość pracy w każdej godzinie. Zabrakło czasu na oddech, bo AI podświadomie zmuszało do myślenia o robocie non-stop. Efekt długofalowy? Niższa jakość, coraz gorsze decyzje i prosta droga do tego, by dopadło nas wypalenie zawodowe.

„Workslop” – niskiej jakości plony AI i ich sprzątanie

Samo wygenerowanie treści to dopiero połowa biedy – wyniki z AI to często tzw. workslop, czyli bezmyślna, niskiej jakości papka pełna błędów i halucynacji. Badanie z września 2025 roku opublikowane w Harvard Business Review wykazało, że aż 40 procent pracowników biurowych w USA otrzymało taki „towar” w ciągu ostatniego miesiąca. Poprawianie tych bzdur pochłania średnio dwie godziny tygodniowo. Reakcje? 53 procent badanych czuje irytację, 38 procent zamieszanie, a 22 procent wręcz czuje się obrażonych poziomem otrzymanych materiałów.

W badaniu z Berkeley ten problem narasta: koledzy z zespołu zalewają się nawzajem AI-śmieciami, co tylko mnoży niepotrzebną robotę. Raport OpenAI z 2025 roku chwali się oszczędnościami rzędu 40-60 minut dziennie – a nawet do 80 minut w przypadku inżynierów czy badaczy danych – ale zupełnie pomija fakt, że te minuty nie rekompensują chaosu. Choć 75 procent użytkowników chwali prędkość, to analiza z Berkeley pokazuje, że ostateczny bilans zysków i strat wychodzi na minus.

Jak firmy mogą uniknąć AI-wypalenia? Recepty autorów

Ranganathan i Ye nie zostawiają nas z samymi problemami – proponują wdrożenie „AI practice”, czyli zestawu norm i rutyn pozwalających na świadome korzystanie z technologii. Firmy muszą zrozumieć, że automatyzacja wymaga kultury, w której jakość wygrywa z prędkością, a przerwy są traktowane jako świętość.

Oto kluczowe zasady, które pomagają zapanować nad cyfrowym chaosem:

  • Celowe pauzy: krótkie momenty na refleksję, np. wymaganie od AI kontrargumentu przed podjęciem decyzji, by sprawdzić jej spójność z celami firmy.
  • Sekwencjonowanie zadań: grupowanie powiadomień i wyznaczanie bloków czasu na głęboką pracę bez asysty AI, aby uniknąć fragmentacji uwagi.
  • Ludzkie zakotwiczenie: ochrona czasu na bezpośrednie rozmowy i wspólne ustalenia, ponieważ nadmierne poleganie na AI izoluje pracowników i zabija kreatywność.

Podsumowując, zamiast bezmyślnie „promptować” po kolacji, lepiej dwa razy pomyśleć. Sztuczna inteligencja to nie magia, to tylko narzędzie – i jak każde narzędzie, wymaga używania głowy, a nie tylko klawiatury.

Źródła: Harvard Business Review (AI Doesn’t Reduce Work—It Intensifies It, 2026/02; AI-Generated “Workslop” Is Destroying Productivity, 2025/09), OpenAI State of Enterprise AI 2025 Report, CNET (Using AI at Work…, 2026)

Najczęściej zadawane pytania