Jeśli policjant naprawdę wytwarzał materiał dowodowy z pomocą AI, problem nie kończy się na jednym funkcjonariuszu. Stawką są sprawy karne, w których takie materiały mogły już trafić do akt, i zaufanie do tego, co sąd uznaje za dowód.

TL;DR

  • Oficer Derbyshire Police został odsunięty od obowiązków operacyjnych
  • Śledztwo dotyczy podejrzenia perwersji wymiaru sprawiedliwości z użyciem AI
  • CPS współpracuje z obroną i sądami przy sprawach, których to może dotyczyć
  • Brytyjskie media opisują to jako pierwszy publicznie ujawniony taki przypadek w UK
  • Policja nie ujawnia, jakie materiały miały zostać wygenerowane

Co Derbyshire Police zarzuca swojemu oficerowi?

Derbyshire Police potwierdziło, że prowadzi śledztwo karne wobec jednego ze swoich oficerów. Chodzi o podejrzenie perwersji wymiaru sprawiedliwości, a więc bardzo poważnego przestępstwa w brytyjskim systemie prawnym. Według komunikatów cytowanych przez brytyjskie media funkcjonariusz miał używać narzędzi AI do tworzenia dowodów w wielu sprawach.

Na tym etapie policja nie podała nazwiska oficera ani nie wyjaśniła, o jakie konkretnie materiały chodziło. Wiadomo natomiast, że został odsunięty od obowiązków operacyjnych, a Crown Prosecution Service, czyli brytyjska prokuratura, współpracuje już z sądami i prawnikami obrony przy sprawach, których to może dotyczyć.

Dlaczego sprawa z Derbyshire może wyjść poza jeden komisariat?

To nie wygląda jak zwykłe naruszenie procedur czy bałagan w dokumentach. Jeśli materiał dowodowy był wytwarzany sztucznie, konsekwencje mogą objąć nie tylko samego oficera, ale też postępowania, w których takie materiały wykorzystano. Mówimy więc o ryzyku dla toczących się spraw, wyroków i pracy prokuratury.

Brytyjskie redakcje opisują ten przypadek jako pierwszy publiczny przypadek tego typu w Wielkiej Brytanii. To ważne zastrzeżenie, bo nie znaczy jeszcze, że pierwszy w ogóle. Znaczy tyle, że pierwszy ujawniony na tyle szeroko, by uruchomić publiczną debatę o tym, jak policja ma kontrolować użycie AI we własnych szeregach.

CPS i sądy mają teraz problem bardziej praktyczny niż teoretyczny

Najciekawsze w tej historii jest chyba to, że sprawa bardzo szybko przestała być wyłącznie wewnętrznym kłopotem Derbyshire Police. Skoro CPS współpracuje z obroną i sądami, to znaczy, że instytucje zakładają realny wpływ na konkretne postępowania. A wtedy nie chodzi już o debatę o etyce AI, tylko o to, które sprawy trzeba sprawdzić od nowa.

Dla obrońców to może być argument do kwestionowania wiarygodności akt. Dla sądów – konieczność ustalenia, czy dany materiał powstał legalnie i autentycznie. W polskich realiach taka historia też nie przeszłaby bez echa, bo przy materiale cyfrowym sądy i prokuratura i tak coraz częściej muszą odpowiadać na pytanie, kto to wytworzył i czy da się to niezależnie zweryfikować.

AI w organach ścigania? Problem zaczyna się tam, gdzie znika ślad po człowieku

Ta sprawa dobrze pokazuje słaby punkt narzędzi generatywnych: potrafią produkować tekst, obraz i nagrania, które na pierwszy rzut oka wyglądają wiarygodnie. W biurze to bywa irytujące. W postępowaniu karnym robi się groźne, bo nawet pojedynczy spreparowany materiał może zmienić bieg sprawy.

Dlatego największym problemem nie jest samo użycie AI, tylko brak przejrzystego łańcucha odpowiedzialności. Kto wygenerował materiał, na jakim narzędziu, z jakich danych i kto go zatwierdził? Bez tego wiarygodność dowodu zaczyna się sypać bardzo szybko, a wraz z nią zaufanie do całej procedury.

Źródła:

BBC, The Guardian, Sky News, Financial Times, The Independent, GB News

Najczęściej zadawane pytania