Wyobraźcie sobie taką sytuację: człowiek, który stoi za sukcesem ChatGPT, nagle wyciąga z portfela 25 milionów dolarów i wpłaca je na kampanię Donalda Trumpa. Greg Brockman zarzeka się, że to nie jest zwykła polityka, ale wielka misja ratowania ludzkości przed dławiącymi innowacje regulacjami. Brzmi jak plan zbawienia świata czy raczej chłodna biznesowa kalkulacja? Przyjrzyjmy się, o co w tym wszystkim chodzi.

TL;DR

  • Greg i Anna Brockman we wrześniu 2025 roku przekazali 25 mln USD na rzecz superkomitetu MAGA Inc wspierającego Donalda Trumpa.
  • Para zasiliła kwotą 25 mln USD dwupartyjny superkomitet Leading the Future, obiecując kolejne 25 mln w 2026 roku na rozwój AI.
  • Ruch QuitGPT zebrał już ponad 700 tys. sygnatariuszy, którzy w ramach protestu nawołują do bojkotu ChatGPT.
  • Wewnątrz OpenAI wrze – część pracowników uważa, że tak wysokie datki wykraczają poza realne potrzeby firmy.
  • Donald Trump kusi branżę AI obietnicami uproszczenia procedur dla centrów danych i blokowaniem restrykcyjnych przepisów stanowych.

Skala datków Brockmana i jego polityczne tło

Greg Brockman, współzałożyciel i prezydent OpenAI, wraz ze swoją żoną Anną, wyrastają na jednych z najhojniejszych darczyńców Donalda Trumpa w 2025 roku. We wrześniu para przelała aż 25 milionów dolarów na konto MAGA Inc – potężnego superkomitetu politycznego, czyli organizacji mogącej zbierać nieograniczone fundusze na kampanie wyborcze. Taka kwota sprawia, że Brockmanowie mocno wyróżniają się na tle innych krezusów z Doliny Krzemowej, którzy zazwyczaj dawkują swoje poparcie ostrożniej.

To jednak nie koniec wydatków. Równolegle Brockmanowie wsparli Leading the Future, dwupartyjny superkomitet skupiony wyłącznie na promowaniu sztucznej inteligencji. Tutaj również popłynęło 25 milionów dolarów, a w kolejce czeka deklaracja przekazania następnych 25 milionów w 2026 roku. Leading the Future ma za zadanie lobbować przeciwko politykom, którzy mogliby zagrozić „korzyściom płynącym z AI dla Amerykanów”. Jeśli spojrzymy wstecz, zmiana jest drastyczna – wcześniej największą darowizną Brockmana było skromne 5400 dolarów na kampanię Hillary Clinton w 2016 roku. Wygląda na to, że polityka na dobre weszła mu w krew, a może po prostu stała się niezbędnym elementem zarządzania serwerami OpenAI.

Nawet w świecie miliarderów z sektora technologicznego takie sumy robią wrażenie. MAGA Inc dzięki tym wpłatom zgromadził część z rekordowych 305 milionów dolarów pod koniec 2025 roku. To jasny sygnał, że sztuczna inteligencja stała się jednym z głównych graczy na politycznej szachownicy, a pieniądze z branży tech realnie kształtują krajobraz wyborczy.

Dlaczego Brockman wybrał akurat Trumpa? Misja ponad firmą

W rozmowie z redakcją Wired Brockman próbuje tłumaczyć swoje finansowe zaangażowanie wyższą misją OpenAI: dążeniem do stworzenia zaawansowanych systemów AI i sprawiedliwego dzielenia się ich owocami z całą ludzkością.

„Ta misja jest ważniejsza niż konkretne firmy czy sztywne struktury korporacyjne” – przekonuje.

Zauważa przy tym, że nastroje społeczne wokół AI gęstnieją. Badania Pew Research Center z 2025 roku nie pozostawiają złudzeń: Amerykanie częściej czują niepokój niż ekscytację w związku z codzienną obecnością sztucznej inteligencji w ich życiu.

Zdaniem Brockmana tylko nieliczni politycy mają odwagę bronić rozwoju AI, ryzykując przy tym utratę popularności.

„Wspieranie takich osób jest kluczowe, nawet jeśli wykracza to poza interesy mojej firmy. Gramy w drużynie ludzkości” – dodaje z nutką patosu.

Gdzie tu ironia? Człowiek, który dotąd trzymał się z dala od politycznych przepychanek, teraz wchodzi w nie z impetem, twierdząc, że Ameryka i lokalne społeczności po prostu potrzebują AI. OpenAI oficjalnie odcina się od tych działań, podkreślając, że to prywatne inicjatywy Brockmanów, a nie oficjalna linia firmy.

Krytycy nie dają się jednak uwieść tej wizji i widzą w tym czysty pragmatyzm. Donald Trump w swoim Planie Działań AI obiecał przecież radykalne uproszczenie pozwoleń na budowę centrów danych. Co więcej, podpisał rozporządzenie blokujące stanowe regulacje AI, które mogłyby stworzyć prawną „mozaikę” przepisów, skutecznie hamującą innowacyjność takich gigantów jak OpenAI czy Google.

QuitGPT – bojkot ChatGPT zyskuje na sile

Hojność Brockmana nie przeszła bez echa w sieci i doprowadziła do powstania ruchu QuitGPT. Aktywiści nawołują w nim do masowego anulowania subskrypcji ChatGPT, a petycja w tej sprawie zdobyła już ponad 700 tysięcy udostępnień i podpisów. Do bojkotu dołączył nawet znany aktor Mark Ruffalo, który nagłośnił sprawę na swoim Instagramie. Argumentacja jest prosta: finansowanie kampanii Trumpa kłóci się z deklarowanymi obawami o etyczną przyszłość sztucznej inteligencji.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez QuitGPT (@quitgpt)

Jak donosi MIT Technology Review, kampania ta rzuca światło na coraz silniejsze powiązania OpenAI z polityką, w tym na lobbing mający na celu uznanie trenowania modeli AI za „dozwolony użytek” cudzych treści. Obecnie liczba sygnatariuszy petycji przekracza 200 tysięcy osób, a w mediach społecznościowych królują hasła o konieczności postawienia się dominacji big techu. To pokazuje, jak potężna reakcja zwrotna może uderzyć w wizerunek marki – choć OpenAI na razie milczy w kwestii ewentualnych strat finansowych.

Zanim jednak dopiszecie się do listy, warto pamiętać o szerszym obrazie: ruch QuitGPT narodził się błyskawicznie po ujawnieniu donacji i sprawnie łączy lęk przed brakiem regulacji z silnymi nastrojami anty-Trumpowskimi. Czy to realnie zaszkodzi ChatGPT? Trendy w mediach społecznościowych sugerują, że firma ma twardy orzech do zgryzienia, a wizerunek „technologii dla każdego” mocno ucierpiał.

Zamieszanie wewnątrz OpenAI – nie wszyscy kupują wyjaśnienia

Wewnątrz biur OpenAI atmosfera wcale nie jest lepsza. Jeden z badaczy, pragnący zachować anonimowość, przyznał w rozmowie z Wired:

„Uważam, że polityczne darowizny Grega idą o krok za daleko w stosunku do tego, czego faktycznie wymaga rozwój naszej technologii”.

Choć nikt nie neguje potrzeby dobrych relacji z rządem, wielu pracowników widzi w tych przelewach coś więcej niż tylko dbanie o interesy. Brockman ucina te spekulacje krótko: „Nigdy nie było decyzji, z którą zgadzaliby się absolutnie wszyscy, nawet gdy tworzyliśmy zaledwie dziesięcioosobowy zespół”.

Kultura organizacyjna OpenAI opiera się rzekomo na „poszukiwaniu prawdy”, gdzie obiektywne fakty mają większą wagę niż subiektywne opinie. Rzecznik firmy stara się łagodzić sytuację, podkreślając, że Brockmanowie mają unikalną perspektywę na AI jako kluczowy temat nadchodzącej prezydentury. Mimo to napięcie jest wyczuwalne, zwłaszcza po ostatnich kontrowersyjnych incydentach z udziałem służb imigracyjnych (ICE).

Warto też zauważyć, że Sam Altman, CEO OpenAI, również nie stroni od polityki. Jednak jego donacja w wysokości miliona dolarów na uroczystości inauguracyjne Trumpa była znacznie skromniejsza i spotkała się z większym zrozumieniem wewnątrz firmy niż wielomilionowe transfery prezydenta Brockmana.

Trump i AI: ułatwienia kontra kontrowersje z ICE

Donald Trump zapunktował w Dolinie Krzemowej swoim Planem Działań AI, który zakłada uproszczenie biurokracji przy budowie infrastruktury oraz walkę z chaosem regulacyjnym na poziomie stanowym. Takie podejście, mające na celu usunięcie barier dla innowacji, chwalili nawet liderzy konkurencji, jak Dario Amodei z Anthropic czy Jeff Dean z Google DeepMind. Wydawało się, że sojusz technologii z administracją jest stabilny.

Relacje te jednak mocno się ochłodziły po tragicznych wydarzeniach – zabójstwach Renee Nicole Good i Alexa Prettiego, których dokonali agenci Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) oraz Służby Imigracyjnej i Egzekwowania Ceł (ICE). Sam Altman w wewnętrznej wiadomości na Slacku napisał wprost: „To, co wyprawia ICE, przekracza wszelkie granice”. Z kolei Aidan Clark, wiceprezes ds. badań w OpenAI, zasugerował na platformie X, że te wydarzenia powinny skłonić Brockmana do przemyślenia swojej politycznej strategii.

Sam Brockman uniknął bezpośredniego komentarza na temat strzelanin, ograniczając się do ogólnikowego stwierdzenia, że „AI to technologia, która powinna łączyć, będąc czymś większym niż polityczne podziały”. Pęknięcie w Dolinie Krzemowej jest jednak widoczne gołym okiem: część liderów milczy, inni głośno krytykują kurs administracji. OpenAI planuje miliardowe inwestycje w 2026 roku, co oznacza, że polityczne gierki będą miały bezpośredni wpływ na to, jak potężne serwery będą pracować w przyszłości.

Źródła: Wired, The Information, MIT Technology Review, Pew Research Center, TechCrunch, Gizmodo, NBC News, Brennan Center

Najczęściej zadawane pytania