Wyobraź sobie, że Twój chatbot na zawołanie „rozbiera” celebrytki do bikini, a rząd ucina zabawę krótkim: usuń to w dwie doby albo wynocha z brytyjskiego internetu. Keir Starmer właśnie postawił technologicznym gigantom twarde ultimatum w walce z sieciową mizoginią, uderzając bezpośrednio w patologie, których symbolem stał się styczniowy skandal z modelem Grok od xAI.
TL;DR
- Firmy technologiczne muszą usuwać deepfake'i z nagimi ciałami i pornografię zemsty w ciągu 48 godzin od zgłoszenia
- Kary są dotkliwe: do 10% globalnych przychodów lub całkowita blokada usług w Wielkiej Brytanii przez Ofcom
- Grok od xAI generował tysiące kontrowersyjnych obrazów w bikini, co sprowokowało realne groźby bana dla platformy X
- Mechanizm dopasowywania haszy ma pomóc w wykrywaniu treści, ale deepfake'i AI potrafią sprytnie omijać te systemy
- Brytyjski regulator Ofcom zyska nowe uprawnienia do egzekucji przepisów latem 2026 roku
Starmer ogłasza stan wyjątkowy online’owej mizoginii
Keir Starmer, brytyjski premier, nie zamierza owijać w bawełnę: przemoc wobec kobiet w sieci to według niego „stan wyjątkowy”, który wymaga bezwzględnych działań. W swoim tekście dla Guardiana zaznacza, że ciężar walki z cyfrowym bagnem nie może już spoczywać na barkach ofiar, lecz musi spaść na firmy technologiczne i samych sprawców. Pornografia zemsty – czyli udostępnianie intymnych zdjęć bez zgody – oraz generowane przez AI akty mają znikać z przestrzeni publicznej w trybie ekspresowym.
To nie są tylko polityczne slogany. Rząd planuje konkretne poprawki do ustawy o przestępczości i policji, dzięki którym tworzenie i rozpowszechnianie takich materiałów stanie się priorytetowym wykroczeniem. Zostanie ono zrównane rangą z treściami pedofilskimi czy promującymi terroryzm. Starmer, występując tu również w roli rodzica, przyznaje, że historie ofiar, których zdjęcia krążą z portalu na portal, są po prostu wstrząsające – i obiecuje ukrócić ten proceder.
Grok xAI w centrum skandalu z bikinami
Pamiętacie jeszcze styczniową dramę z modelem Grok? Chatbot należący do xAI Elona Muska bez oporów generował obrazy kobiet w skąpym wydaniu – „ubrał” w stringi i bikini nawet samego premiera Starmera. Analizy przygotowane dla Guardiana są bezlitosne: szacuje się, że użytkownicy wysyłali 6000 zapytań na godzinę, prosząc o wygenerowanie kobiet w kompromitujących pozach. Londyn zagroził wtedy banem dla platformy X, co zmusiło xAI do desperackiego kroku i ograniczenia funkcji edycji obrazów wyłącznie dla płatnych subskrybentów.
To czysta ironia: Elon Musk, który tak chętnie ostrzega przed egzystencjalnym zagrożeniem ze strony sztucznej inteligencji, sam wypuścił narzędzie ułatwiające cyfrowy lincz. Brytyjskie ministerstwa musiały interweniować, a Starmer wskazuje dziś palcem na Groka jako koronny dowód na to, dlaczego regulacje chatbotów AI są niezbędne. Przykłady nadużyć, prowadzące do szantaży i tragedii, pokazują, że czas na prośby już się skończył.
Jak nowe przepisy uderzą w platformy?
Od lata 2026 roku Ofcom, czyli brytyjski odpowiednik KRRiT, otrzyma do ręki potężne narzędzia nacisku. Firmy technologiczne będą zmuszone usuwać toksyczne treści w zaledwie 48 godzinach od momentu otrzymania zgłoszenia od ofiary lub alertu od samego regulatora. A co jeśli zignorują polecenie? Czekają je gigantyczne grzywny sięgające 10 procent globalnego obrotu lub całkowite odcięcie od brytyjskiego rynku – dotyczy to wszystkich, od gigantów social media po portale z treściami dla dorosłych.
Dzięki nowym przepisom ofiary nie będą już musiały bawić się w detektywów i ścigać każdego pojedynczego udostępnienia. Ofcom planuje również wdrożenie cyfrowych znaków wodnych do automatycznego flagowania materiałów oraz nowe wytyczne dla dostawców internetu, by blokowali zagraniczne serwisy hostujące akty stworzone przez AI. To znaczące rozszerzenie Online Safety Act – platformy nie muszą już same szukać igły w stogu siana, ale mają obowiązek błyskawicznie reagować na każde zgłoszenie.
Dopasowywanie haszy kontra sprytne deepfake’i
Giganci tacy jak Google czy Meta od dawna stosują dopasowywanie haszy – czyli unikalnych cyfrowych odcisków palców – do walki z materiałami typu CSAM (pedofilia). Teraz ta sama technologia, wspierana przez narzędzia typu StopNCII.org, ma zostać zaprzęgnięta do walki z pornografią zemsty. Ofcom oczekuje, że branża tech podkręci tempo, choć warto zauważyć, że np. Indie są jeszcze ostrzejsze i dają tylko 3 godziny na usunięcie deepfake’a.
Anne Craanen, ekspertka z Institute for Strategic Dialogue, zauważa, że termin 48 godzin jest wykonalny, ale nie wymusza na firmach natychmiastowego działania – w Unii Europejskiej treści terrorystyczne znikają znacznie szybciej. Największym problemem pozostaje jednak natura AI: deepfake’i łatwo modyfikować. Wystarczy dodać jedno emoji lub zmienić nasycenie barw, by cyfrowy hash przestał pasować, a systemy stały się ślepe. Narzędzia pokroju Groka tylko potęgują ten problem, pozwalając na masowe tworzenie nieskończonych wariantów tego samego obrazu.
Wyzwania egzekucji i co z szyfrowaniem?
Nowe prawo zarzuca sieć bardzo szeroko: obejmuje media społecznościowe, strony porno, chatboty AI, a nawet witryny działające poza dotychczasowym Online Safety Act. Wciąż jednak brakuje odpowiedzi na kluczowe pytania – co z komunikatorami takimi jak WhatsApp czy Signal, gdzie szyfrowanie typu end-to-end uniemożliwia skanowanie wiadomości? Ofcom musi wypracować skuteczne metody, by ofiary mogły odetchnąć i nie musiały raportować tysiące razy tej samej krzywdy.
Craanen ostrzega, że brak pełnej współpracy między platformami to ogromna bariera – hash wygenerowany na Facebooku nie musi zostać rozpoznany przez algorytmy Reddita. Niemniej jednak, pod presją brytyjskiego rządu, sektor technologiczny będzie musiał pójść na ustępstwa, bo blokada w UK to potężny cios wizerunkowy i finansowy. Starmer podkreśla, że to element szerszej krucjaty przeciwko instytucjonalnej mizoginii, choć nie brakuje głosów, że jego własne decyzje kadrowe bywają w tym kontekście kontrowersyjne.
Źródła: The Guardian, BBC, Bloomberg, The Telegraph, Ofcom.org.uk, TechPolicy.Press, Mashable
