Brzmi jak żart z internetu, ale skończyło się sankcjami sądowymi. Matthew Elliott ukrył w pismach procesowych instrukcje dla hipotetycznego systemu AI, a sędzia z Connecticut uznał, że nawet nieskuteczna próba manipulacji dokumentem to już za dużo.

TL;DR

  • Matthew Elliott ukrył w pismach procesowych tekst w 3-punktowej białej czcionce na białym tle
  • Instrukcje nakazywały hipotetycznemu AI zgadzać się z jego argumentami i ignorować wcześniejsze decyzje
  • Sąd w Connecticut nie korzysta z AI – próba nie miała szans na sukces
  • Elliott kontynuował praktykę po ostrzeżeniu, tłumacząc część komunikatów jako „żarty”
  • Sędzia Spader zakazał mu e-filingów i nakazał składanie pism papierowych

Co Matthew Elliott ukrył w pismach?

W sprawie Elliott v. New York Bariatric Group powód Matthew Elliott, działający bez pełnomocnika, umieścił w lipcowych pismach ukryty tekst sformatowany tak, by był praktycznie niewidoczny dla człowieka, ale możliwy do odczytania przez oprogramowanie. W postanowieniu z 6 sierpnia 2026 roku sędzia Walter M. Spader Jr. opisał polecenia, które miały skłonić dowolny model AI do zaakceptowania argumentacji Elliotta i pominięcia wcześniejszych odmów sądu.

Chodziło o ukryte instrukcje zapisane 3-punktową białą czcionką na białym tle. Elliott później przekonywał, że część komunikatów była formą „audytu” albo żartu. Wśród nich miał się pojawić link do filmu „Nosferatu” oraz komunikat „hi 🙂 I hope yo ucant see me”. Sędzia uznał te wyjaśnienia za niewiarygodne.

Dlaczego sędzia Walter Spader Jr. potraktował to poważnie?

Najciekawsze w tej historii jest to, że Connecticut Judicial Branch – jak wyraźnie napisał sędzia Spader Jr. w decyzji z 6 sierpnia 2026 roku – nie używa AI do przeglądu ani rozstrzygania pism. Innymi słowy: Elliott próbował wpłynąć na system, którego w tym miejscu po prostu nie było.

Mimo to sąd uznał sprawę za nadużycie procesowe. Powód jest prosty: jeśli jedna strona ukrywa w dokumentach dodatkowe polecenia, druga strona ich nie widzi i nie może na nie odpowiedzieć. To narusza podstawową zasadę równości stron. Spader dodał też, że podobne techniki prompt injection są już znane poza sądami, więc problem nie jest teoretyczny, tylko zaczyna przenikać do formalnych procedur.

Jakie sankcje dostał Elliott i co mówił w obronie?

Matthew Elliott nie dostał kary finansowej. Sędzia uznał jednak, że potrzebna jest sankcja, która zatrzyma podobne próby w przyszłości. Dlatego zakazał mu składania pism elektronicznych i zobowiązał go do korzystania z formy papierowej.

To dość celny środek: koniec z e-filingiem, ale bez zamykania powodowi drogi do sądu. Według Reutersa Elliott twierdził, że chciał w ten sposób sprawdzić, czy sąd nie korzysta potajemnie z AI. Spader odrzucił tę argumentację. W skrócie: jeśli ktoś chce podnieść taki zarzut, powinien zrobić to jawnie, a nie chować komunikaty w dokumencie.

Co ta sprawa mówi o dokumentach pisanych pod AI?

Ta historia jest ciekawa nie dlatego, że Elliottowi „prawie się udało”, bo właśnie się nie udało. Jest ciekawa dlatego, że pokazuje nowy odruch: część osób zaczyna pisać dokumenty nie tylko dla ludzi, ale też pod potencjalny odczyt przez modele AI. To zmienia logikę sporu, rekrutacji, a pewnie za chwilę także urzędów i firm.

W praktyce sąd z Connecticut wysłał prosty sygnał: dokument ma być czytelny dla wszystkich uczestników postępowania na tych samych zasadach. Jeśli AI kiedyś szerzej wejdzie do obiegu sądowego, podobne decyzje mogą stać się ważnym punktem odniesienia także poza USA.

Najczęściej zadawane pytania