Ta historia jest dziwna nawet jak na standardy ery AI: użytkownik opisywał w ChatGPT plan przemocy wobec byłej partnerki, OpenAI zgłosiło sprawę do FBI, a finał i tak nie skończył się więzieniem. Najciekawsze jest tu nie tylko to, co pisał Darren Zhou, ale też kiedy firma uznała, że trzeba wejść w rolę sygnalisty.

TL;DR

  • Darren Zhou, 25 lat, były analityk Goldman Sachs z West Palm Beach, opisał ChatGPT szczegółowe plany zabójstwa i gwałtu na byłej dziewczynie.
  • OpenAI wykryło wzorzec planowania, recenzenci sprawdzili czaty i w maju 2026 zgłosili sprawę FBI.
  • FBI przekazało dane szeryfowi Palm Beach County – aresztowanie nastąpiło kilka dni później.
  • Zhou przyznał się do winy, dostał 8 lat probacji, uniknął skazania i więzienia.
  • Sprawa pokazuje, że systemy bezpieczeństwa OpenAI działają – w przeciwieństwie do wcześniejszych kontrowersji z brakiem reakcji.

Co Darren Zhou pisał do ChatGPT?

Według relacji cytowanych przez USA Today, Sun-Sentinel i Palm Beach Post Darren Zhou, 25-letni były analityk Goldman Sachs z West Palm Beach na Florydzie, po rozstaniu z 21-letnią partnerką w marcu 2026 zaczął regularnie pisać do ChatGPT. Z tych rozmów miało wynikać, że nie chodziło o jednorazowy wybuch złości, ale o konkretne scenariusze przemocy.

W opisach pojawiało się czekanie na kobietę przed siłownią, broń, a później także porwanie, gwałt, przetrzymywanie jej w domu i użycie przemocy wobec interweniujących policjantów. Według doniesień prasowych Zhou wspominał też o członkach rodziny kobiety jako potencjalnych celach.

Jak OpenAI przekazało sprawę FBI?

Z udostępnionych opisów sprawy wynika, że systemy bezpieczeństwa OpenAI miały wychwycić powtarzalny wzorzec planowania przemocy. Następnie rozmowy przejrzeli recenzenci firmy i w maju 2026 informacje trafiły do FBI. To ważny szczegół, bo pokazuje, że nie zadziałał sam automat, tylko procedura z udziałem ludzi.

FBI przekazało dane biuru szeryfa Palm Beach County. Według przywoływanych relacji nastąpiło to sześć dni przed aresztowaniem. Po zatrzymaniu Zhou spędził dwa dni w areszcie, wpłacił kaucję w wysokości 100 tys. dolarów i stracił pracę w Goldman Sachs.

Co sąd orzekł 13 sierpnia 2026?

13 sierpnia 2026 Zhou przyznał się do winy w trzech zarzutach opisanych w amerykańskich mediach jako aggravated stalking, written threats to kill oraz illegal use of a cellphone. Sąd zastosował formułę withhold adjudication, czyli rozwiązanie, w którym formalnie nie dochodzi do wpisania skazania w rejestrze na zasadach typowych dla pełnego wyroku skazującego. To robi różnicę nie tylko prawnie, ale i zawodowo.

Ostatecznie Zhou dostał osiem lat probacji, dwa lata monitoringu elektronicznego, obowiązkową ocenę zdrowia psychicznego i udział w programie dla sprawców przemocy domowej. Z medialnych opisów wynika też, że była partnerka zgodziła się na ugodę. Dla czytelnika z Polski ten finał może brzmieć zaskakująco: przy tak opisanych planach intuicja podpowiada raczej więzienie niż nadzór na wolności.

Dlaczego ta sprawa jest niewygodna także dla OpenAI?

Na pierwszy rzut oka to historia, która działa na korzyść OpenAI: firma wykryła zagrożenie, zgłosiła je służbom i uruchomiła realną interwencję. Problem w tym, że ten przypadek od razu przywołuje pytanie o standard. Kiedy dokładnie spółka reaguje, a kiedy uznaje, że jeszcze nie trzeba? Tu nie ma pełnej przejrzystości.

To dlatego sprawa Zhou tak mocno kontrastuje z innymi głośnymi historiami wokół ChatGPT. ChatGPT doradził broń i miejsce ataku – tam władze Florydy oskarżały OpenAI o bierną postawę. Podobnie w sprawie Jessego Van Rootselaara, gdzie według wcześniejszych doniesień plany przemocy miały zostać wykryte dużo wcześniej, ale bez zawiadomienia policji. Innymi słowy: sam fakt zgłoszenia do FBI nie zamyka dyskusji, tylko ją otwiera.

Najczęściej zadawane pytania