Palantir, gigant dostarczający software dla wywiadu i armii, wypuścił na X manifest, który czyta się jak scenariusz mrocznego sci-fi z domieszką twardego militaryzmu. Alex Karp i jego ekipa wprost wzywają do przywrócenia poboru w USA, masowej budowy broni opartej na AI i ostatecznego pożegnania z koncepcją „miękkiej siły”. Brytyjscy parlamentarzyści reagują alergicznie – i trudno im się dziwić, skoro firma trzyma rękę na kontraktach publicznych wartych pół miliarda funtów.

TL;DR

  • Palantir wrzucił na X 22-punktowy manifest promujący totalną militaryzację AI
  • Brytyjscy politycy nazywają tekst „bredniami superzłoczyńcy” i parodią RoboCopa
  • Firma realizuje w UK kontrakty dla NHS (330 mln GBP) oraz Ministerstwa Obrony
  • Manifest to esencja poglądów Karpa zawartych w książce „The Technological Republic”
  • CEO Palantir sugeruje, że AI osłabi tradycyjny elektorat demokratów

Co Palantir napisał w swoim manifeście?

Firma opublikowała na platformie X obszerny post składający się z 22 punktów, które stanowią wybuchową mieszankę geopolityki, filozofii i otwartego wezwania do zbrojeń. Autorzy przekonują o ogromnym długu wdzięczności, jaki Dolina Krzemowa ma wobec USA, ogłaszając jednocześnie koniec ery odstraszania atomowego na rzecz twardej mocy software’owej i autonomicznych systemów bojowych. Przekaz jest jasny: podczas gdy Zachód debatuje o etyce, przeciwnicy po prostu budują narzędzia dominacji.

Palantir wieszczy, że AI całkowicie zdominuje pole walki, dlatego postuluje wprowadzenie powszechnego poboru wojskowego. Według firmy wolne społeczeństwa potrzebują „ryzyka dzielonego przez wszystkich”, by przetrwać w nowej rzeczywistości. Pojawiają się też tezy o wyższości niektórych kultur nad innymi, co w dyplomatycznym świecie wywołało spore poruszenie. Całość wieńczą cytaty z najnowszej książki Alexa Karpa, co nadaje publikacji charakter ideologicznej odezwy.

To nie jest jednorazowy wyskok tej korporacji, bo Karp od lat kreuje się na kogoś więcej niż tylko sprawnego handlarza danymi. Chętnie wchodzi w rolę cywilizacyjnego myśliciela, który poucza zachodnie elity o konieczności powrotu do korzeni siły militarnej. Dla wielu obserwatorów to jednak tylko sprytny marketing mający uzasadnić sprzedaż coraz bardziej inwazyjnych technologii nadzoru i analizy.

Brytyjscy posłowie nie zostawiają suchej nitki

Reakcja na Wyspach była natychmiastowa i wyjątkowo ostra, a prym w krytyce wiodą Liberalni Demokraci. Martin Wrigley określił manifest mianem „parodii RoboCopa” oraz „narcystycznym bełkotem aroganckiej firmy”, który budzi uzasadniony niepokój. Jego zdaniem specyficzny etos Palantir powinien automatycznie dyskwalifikować tę markę z jakiegokolwiek dostępu do wrażliwych danych obywateli Wielkiej Brytanii. Victoria Collins wtóruje mu, zaznaczając, że podmiot o tak radykalnych pobudkach ideologicznych nie ma czego szukać w sektorze usług publicznych.

Z kolei Rachael Maskell, związana wcześniej zawodowo z NHS, widzi w manifeście próbę cynicznego wykorzystania technologicznego wyścigu zbrojeń do ugruntowania rynkowej pozycji. Domaga się od rządu głębokiej analizy kultury organizacyjnej Palantir i rozważenia zerwania dotychczasowej współpracy. Głos zabrał również Tim Squirrell z organizacji Foxglove, przypominając o bliskich powiązaniach firmy z otoczeniem Donalda Trumpa, co jego zdaniem wyklucza ich jako partnera dla brytyjskiego państwa.

To brzmi jak manifest superzłoczyńcy z taniego komiksu, a nie deklaracja partnera technologicznego nowoczesnego państwa.

Fala krytyki w parlamencie systematycznie rośnie, co widać po próbach blokowania dostępu firmy do danych FCA. Politycy coraz głośniej pytają, czy państwo powinno karmić giganta, który otwarcie marzy o świecie rządzonym przez algorytmy wojenne.

Kontrakty Palantir w UK budzą coraz większe obawy

Mimo kontrowersji Palantir zdążył już mocno zapuścić korzenie w brytyjskiej administracji, zgarniając ponad 500 mln GBP kontraktów w ostatnich latach. Największym kąskiem jest umowa z NHS na kwotę 330 mln funtów, dotycząca budowy federacyjnej platformy danych, ale firma współpracuje też z policją i Ministerstwem Obrony. Przedstawiciele korporacji bronią się twardymi liczbami: wskazują na większą liczbę przeprowadzonych operacji, szybszą diagnostykę nowotworów i realne skrócenie kolejek w szpitalach.

Jednak dla wielu polityków korzyści operacyjne nie przesłaniają ryzyka związanego z prywatnością i bezpieczeństwem narodowym. Przekazanie danych milionów pacjentów w ręce firmy, która promuje totalny nadzór AI, wydaje się wielu osobom błędem nie do naprawienia. W ostatnim czasie media, w tym „The Guardian”, regularnie donoszą o kolejnych debatach w parlamencie, gdzie opozycja naciska na rząd Partii Pracy w sprawie rewizji tych umów.

Palantir stosuje strategię ucieczki do przodu, podkreślając swoje zasługi dla Royal Navy czy wsparcie dla ofiar przemocy domowej. Rzecznik firmy w oficjalnych komunikatach skupia się na efektach praktycznych, całkowicie ignorując zarzuty o szerzenie niebezpiecznej ideologii. Pytanie tylko, jak długo taka narracja wystarczy, by uspokoić opinię publiczną zaniepokojoną wizją „cyfrowego leviatana”.

Skąd ta ideologia u Karpa i Palantir?

Opublikowany manifest to w rzeczywistości skondensowana wersja tez zawartych w książce Karpa „The Technological Republic”. CEO Palantir od dawna narzeka na inżynierów z Doliny Krzemowej, którzy wolą budować aplikacje do filtrów zdjęć zamiast wspierać zachodnią hegemonię w globalnej grze o wpływy. W głośnym wywiadzie dla CNBC Karp posunął się nawet do stwierdzenia, że AI osłabi pozycję „wykształconych kobiet o demokratycznych poglądach” na rzecz tradycyjnej klasy robotniczej, co wywołało lawinę komentarzy o seksizm i upolitycznienie technologii.

Karp nie chce być postrzegany jako zwykły prezes, lecz jako cywilizacyjny guru i strateg, który rozumie mechanizmy władzy lepiej niż politycy. Firma od początku swojego istnienia ściśle współpracuje z amerykańską armią, a teraz próbuje przenieść ten model „cyfrowej fortecy” na grunt brytyjski. Krytycy nie przestają pytać: czy mamy do czynienia z innowacyjnym software house’em, czy może z narzędziem do budowy nowej formy technologicznej dominacji?

Sam moment publikacji manifestu również nie wydaje się przypadkowy, a weekendowy timing na platformie X sugeruje chęć wywołania kontrolowanego skandalu. Palantir najwyraźniej uznał, że w dobie globalnej niestabilności radykalny przekaz przyciągnie konkretnych klientów, nawet jeśli ceną będzie wizerunkowa wojna w Londynie. To ryzykowna gra, w której stawką jest zaufanie do technologii, która ma zarządzać naszym zdrowiem i bezpieczeństwem.

Źródła:

The Guardian, Gizmodo, x.com/PalantirTech/status/2045574398573453312, CNBC

Najczęściej zadawane pytania