Donald Trump dorzucił do amerykańskiej polityki AI nową nazwę: Super Intelligence Force. Brzmi jak tytuł serialu, ale chodzi o federalną grupę, która ma w 120 dni przygotować raport o ryzykach, szansach i tym, jak nie zadusić rynku regulacjami.
TL;DR
- Trump ogłosił 4 października 2026 Super Intelligence Force na Truth Social
- Na czele stanął Jay Clayton, a wśród wiceprzewodniczących są Andrew Ferguson, Emil Michael i Scott Kupor
- Grupa ma 120 dni na raport o ryzykach i szansach AI oraz plan reagowania na zagrożenia
- Z opisu wynika, że administracja chce ograniczać nadregulację, a nie dokładać twarde reguły
- To kolejny element rebrandingu AI na „super intelligence” po executive order z 29 września 2026
Jay Clayton staje na czele Super Intelligence Force
Na czele Super Intelligence Force stanął Jay Clayton, którego tekst przedstawia jako dyrektora wywiadu narodowego USA od sierpnia 2026. To ważne, bo Trump nie oddaje tego formatu wyłącznie regulatorom rynku ani wojsku. Stawia na osobę, która ma spinać bezpieczeństwo narodowe, tempo rozwoju technologii i polityczny przekaz o przewadze USA.
Wiceprzewodniczącymi zostali Andrew Ferguson z FTC, Emil Michael z Pentagonu oraz Scott Kupor z OPM. To nie jest przypadkowy skład: obok nadzoru i obrony pojawia się też administracja kadrowa państwa, więc grupa ma wyglądać szerzej niż zwykły komitet od AI.
Co Super Intelligence Force ma zrobić w 120 dni?
Zgodnie z opisem grupy jej głównym zadaniem jest przygotowanie raportu w ciągu 120 dni. Dokument ma objąć ryzyka i szanse związane z AI, a także plan reagowania na zagrożenia. To najkonkretniejszy element całego ogłoszenia, bo daje termin i przynajmniej ramę prac.
W tekście pojawia się też wypowiedź przypisana Claytonowi przez „Wall Street Journal”, że największym ryzykiem jest „nie być pierwszym”. Jeśli taki ton utrzyma się w raporcie, priorytetem będzie wyścig, a nie ostrożnościowe hamowanie rozwoju. Do tego grupa ma prowadzić kontakty rządu z firmami AI, infrastrukturą krytyczną, konsumentami i organizacjami społecznymi.
Trump zamienia „AI” na „super intelligence” i unika twardych reguł
Ogłoszenie wpisuje się w szerszą linię polityczną Trumpa opisaną w szkicu: executive order z 29 września 2026 miał nakazać agencjom federalnym zastępowanie terminu „artificial intelligence” określeniem „super intelligence”. Do tego doszło spotkanie z szefami OpenAI, Anthropic, Google, Meta, Nvidia i xAI, po którym podpisano dobrowolne zobowiązanie dotyczące bezpieczeństwa.
W praktyce wygląda to bardziej na zmianę języka i budowę politycznej narracji niż na szybkie pisanie nowych przepisów. To raczej koordynacja niż regulacja. Administracja chce pokazać aktywność, ale bez sygnału, że Waszyngton właśnie zaczyna przykręcać śrubę firmom AI.
Co ten ruch mówi o sporze USA z Chinami i o regulacjach?
W szkicu wyraźnie wraca jeden motyw: rywalizacja z Chinami. Jeśli grupa ma pilnować, by USA „nie były drugie”, to bezpieczeństwo technologiczne staje się tu argumentem przeciw mocniejszej regulacji. Innymi słowy: mniej pytania „jak ograniczyć AI”, więcej pytania „jak nie oddać pola Pekinowi”.
To może mieć znaczenie także poza USA, bo amerykańskie decyzje zwykle wpływają na tempo prac firm działających globalnie, również w Europie. Dla polskiego czytelnika ważne jest jedno: to nie jest gotowe prawo, tylko polityczny sygnał, w którą stronę może pójść Waszyngton.
