Wyobraźcie sobie czas antenowy oglądany przez miliardy ludzi: dzieciaki i roboty wymieniają ciosy w pokazie kung fu, kręcą backflipy na trampolinie i żaden z nich nawet się nie zachwieje. To nie jest kadr z nowego filmu science-fiction, lecz chińska Gala Festiwalu Wiosny 2026, podczas której cztery firmy udowodniły, że w temacie robotyki humanoidalnej przestały żartować. Pytanie tylko, czy to widowisko to powód do podziwu, czy raczej sygnał alarmowy dla reszty świata?

TL;DR

  • Cztery marki – Unitree, Noetix, MagicLab oraz Galbot – pokazały roboty trenujące sztuki walki i taniec.
  • W zaledwie rok maszyny przeszły drogę od prostego machania chusteczkami do zaawansowanego parkouru.
  • Morgan Stanley przewiduje sprzedaż 28 000 sztuk humanoidów w Chinach w samym 2026 roku.
  • Eksperci zauważają, że państwowa propaganda miesza się tu z realnym postępem w masowej produkcji.
  • Chiny odpowiadały za 90% globalnych dostaw robotów humanoidalnych w ubiegłym roku.

Co właściwie pokazały roboty na gali?

Podczas Gali Festiwalu Wiosny organizowanej przez China Media Group, którą śledziły setki milionów ludzi, roboty humanoidalne wjechały na scenę z prawdziwym przytupem. Dziesiątki maszyn od Unitree zaprezentowały skomplikowane sekwencje sztuk walki: w ruch poszły miecze, kije, nunchaku, a nawet imitacja stylu „pijanego mistrza” z charakterystycznymi, chwiejnymi ruchami i kontrolowanymi upadkami, po których maszyny błyskawicznie wstawały. Byliśmy świadkami światowej premiery w zakresie koordynacji roju – roboty płynnie zmieniały formacje w pełnym biegu, nie doprowadzając do ani jednej kolizji.

Z kolei Noetix Robots postawiło na element ludzki, przygotowując skecz komediowy z aktorami – ich modele Bumi wykonywały salta w tył i piruety, promując przy okazji technologię opieki nad seniorami. MagicLab postawiło na show, tańcząc synchronicznie z ludźmi do utworu „Made in China”, prezentując przy tym pierwszy „Thomas 360” spin wykonany przez humanoida. Swoje pięć minut miało także Galbot, choć tutaj oszczędniej dawkowano techniczne detale. Co najważniejsze, żadna maszyna nie zaliczyła spektakularnej wywrotki, co na tak zatłoczonej scenie jest wyczynem samym w sobie.

Kluczowym elementem pokazu był parkour na stołach: widowiskowe skoki przez przeszkody, salta w powietrzu i figury obrotowe udowodniły, że roboty opanowały dynamikę ruchu, o której rok temu mogły tylko pomarzyć.

Od chusteczek do nunchaku – postęp w rok

Dokładnie rok temu na tej samej scenie 16 jednostek od Unitree jedynie machało chusteczkami i dreptało w rytm muzyki obok tancerzy – wyglądało to uroczo, ale technologicznie było dość prymitywne. W 2026 roku nastąpił jednak gigantyczny skok jakościowy: te same modele Unitree G1 czy H1 wyczyniają akrobacje na powierzchni 12 metrów kwadratowych, korzystając z systemów 3D LiDAR i zaawansowanych algorytmów AI do planowania ścieżki ruchu. To nie dzieło przypadku – inżynierowie trenowali te maszyny tysiące razy pod konkretne układy choreograficzne.

Inne startupy nie zostały w tyle: Noetix pokazało roboty pełniące funkcję empatycznych asystentów domowych, a MagicLab zaimponowało precyzyjnymi obrotami. Gala stała się de facto poligonem doświadczalnym, na którym firmy walczą o lukratywne zamówienia rządowe i uwagę inwestorów. Chińska machina produkcyjna ruszyła na dobre – z 13 tysięcy humanoidów wyprodukowanych na świecie w zeszłym roku, aż 90 procent wyjechało z fabryk w Państwie Środka.

Największe wrażenie robi odzyskiwanie stabilności po upadku – maszyny nie tylko unikają wywrotek, ale potrafią samodzielnie wstać i kontynuować zadanie, co świadczy o ogromnej dojrzałości systemów kontroli równowagi.

Propaganda na prime time czy realna przewaga?

Kyle Chan z Brookings Institution stawia sprawę jasno: Pekin wykorzystuje takie widowiska, by olśnić publiczność krajową i zagraniczną namacalnym dowodem postępu. Roboty humanoidalne to genialny symbol marketingowy – znacznie łatwiej „sprzedać” je na TikToku niż nudne szafy z serwerami AI. W globalnym wyścigu z USA Chiny zdają się wygrywać skalą produkcji, podczas gdy Ameryka wciąż dopieszcza swoje prototypy w laboratoriach.

Georg Stieler z firmy Stieler Technology chwali ten „uderzający skok” wykonany w zaledwie rok, ale jednocześnie wskazuje na krótką drogę łączącą politykę przemysłową ze spektaklem – firmy dzięki takim pokazom zyskują kontrakty i kapitał. Marina Zhang z University of Technology Sydney dostrzega w tym zwrot ku inteligentnej produkcji, gdzie roboty mają docelowo załatać dziurę po starzejącym się społeczeństwie.

Ironia losu? Nawet Elon Musk musiał przyznać, że „Chiny to konkurencja na zupełnie innym poziomie”, a jego Tesla Optimus ma w nich najpoważniejszego rywala. To nie jest blef – do końca 2024 roku w Chinach zarejestrowano 451 700 firm związanych z robotyką, dysponujących łącznym kapitałem rzędu 6,44 bln juanów.

Ograniczenia poza sceną – czego roboty jeszcze nie potrafią

Stieler studzi jednak entuzjazm, ostrzegając, że sceniczne popisy to jedynie wyuczone na blachę rutyny, oparte na uczeniu przez naśladownictwo i prostych kontrolerach stabilności. Maszynom wciąż brakuje zaawansowanej percepcji otoczenia – w prawdziwej fabryce czy zagraconym domu, gdzie panuje nieprzewidywalny chaos, prawdopodobnie by poległy. Postęp w mobilności i chodzeniu wyraźnie wyprzedza precyzję dłoni, która jest przecież kluczowa przy montażu drobnych elementów.

Ramesh Srinivasan z UCLA zadaje retoryczne pytanie: co się stanie, gdy w te ciała tchniemy potężne AI? Zastosowania militarne, praca w fabrykach czy rola towarzyszy życia – tutaj ekonomia brutalnie miesza się z etyką. Na ten moment mamy do czynienia z pokazem możliwości, a nie realnym wdrożeniem w terenie – roboty nie potrafią improwizować, a jedynie odtwarzają to, co przećwiczyły setki razy.

Główną barierą pozostają środowiska niestrukturyzowane – poza sterylną i kontrolowaną sceną, zwykły bałagan wciąż jest dla nich przeciwnikiem nie do pokonania.

Rynek i przyszłość – Chiny na czele humanoidalnych

Analitycy z Morgan Stanley szacują, że sprzedaż robotów humanoidalnych w Chinach podwoi się, osiągając poziom 28 tysięcy sztuk w 2026 roku. Strategie takie jak Made in China 2025 oraz 14. Plan Pięcioletni stawiają sztuczną inteligencję i robotykę w samym centrum gospodarki. Gracze tacy jak Unitree już szykują się do wejścia na giełdę, a rząd masowo kontraktuje tysiące jednostek do pracy w muzeach i halach produkcyjnych.

To już nie jest wizja z odległej przyszłości – roboty stanowią wypadkową chińskich atutów: dostępu do AI, zintegrowanych łańcuchów dostaw i zdolności do masowej produkcji. Zachód musi ostro wziąć się do pracy, bo w tym starciu to skala będzie decydować o zwycięstwie. Jak dodaje Poe Zhao, na tak wczesnym etapie rynku uwaga opinii publicznej jest najcenniejszą walutą.

Podsumowując, podczas gdy my w Europie wciąż debatujemy nad etycznymi aspektami algorytmów, Chińczycy po prostu wysyłają roboty, by ćwiczyły kung fu z dzieciakami w telewizji śniadaniowej. Sam Elon Musk prognozuje jedno: chińskie firmy liderami w dziedzinie ucieleśnionej sztucznej inteligencji.

Źródła: The Guardian, Reuters, NBC News, Al Jazeera, Sixth Tone, Brookings Institution, Morgan Stanley reports

Najczęściej zadawane pytania