Apple zarzuca OpenAI, że firma skorzystała na wiedzy byłych pracowników przy rozwijaniu własnego sprzętu. OpenAI odpowiada ostro: publikuje fragmenty wiadomości, odrzuca zarzuty o przejęcie tajemnic handlowych i przekonuje, że to raczej spór o ludzi niż o skradzione pliki.
TL;DR
- OpenAI nazwało pozew Apple z lipca 2026 „careless, aggressive and oddly personal”
- Firma publikuje wiadomości, które mają pokazywać, że to Apple kontaktowało się z byłymi pracownikami
- Spór dotyczy inżynierów Chang Liu i Tang Tan oraz planów sprzętowych OpenAI
- OpenAI zaprzecza posiadaniu jakichkolwiek tajemnic Apple i deklaruje współpracę
- To kolejny rozdział walki o specjalistów między firmami AI a Big Tech
OpenAI pokazuje wiadomości i odrzuca zarzuty Apple
W poście opublikowanym 4 sierpnia 2026 na firmowym blogu OpenAI szczegółowo odpowiada na zarzuty Apple. Spółka pokazuje fragmenty wiadomości i e-maili, które według niej mają dowodzić, że po odejściu części pracowników to właśnie Apple kontaktowało się z nimi w sprawie wewnętrznych materiałów i dostępu do plików.
Najmocniejsza linia obrony jest prosta: OpenAI nie chce tajemnic Apple. W oświadczeniu firma napisała: „We do not have, nor want, any of their trade secrets”. Przy okazji zarzuciła Apple, że po odejściu pracowników nie dopilnowało części procedur związanych z danymi i później próbuje przerzucić odpowiedzialność na konkurenta.
Chang Liu i Tang Tan są w centrum sporu o sprzęt OpenAI
Apple w pozwie złożonym w lipcu 2026 wskazuje dwóch byłych pracowników: inżyniera Chang Liu oraz Tang Tana, byłego dyrektora designu. Według Apple mieli oni nieuprawnienie korzystać z poufnych informacji, które mogły mieć znaczenie przy pracach nad urządzeniami rozwijanymi przez OpenAI.
To ważne, bo sprawa nie dotyczy samego ChatGPT, tylko szerzej planów sprzętowych firmy. W tle są przejęcie startupu Jony’ego Ive’a w 2025 roku i ambicja zbudowania własnej kategorii urządzeń. OpenAI twierdzi jednak, że obaj menedżerowie od początku mieli jasny zakaz używania danych z poprzednich miejsc pracy, a w przypadku Liu to Apple miało prosić go później o pomoc w odnalezieniu części plików.
Apple i OpenAI grają tu o ludzi, nie tylko o dokumenty
Ten pozew da się czytać szerzej niż zwykły spór prawny o tajemnice handlowe. OpenAI od miesięcy wzmacnia zespoły odpowiedzialne za hardware, a Apple pilnuje wiedzy związanej z projektowaniem urządzeń i układów. Gdy firmy podbierają sobie specjalistów, granica między ochroną know-how a próbą odstraszenia konkurencji robi się bardzo cienka.
Właśnie dlatego to jest też wojna o talenty. Dla rynku to sygnał, że firmy AI coraz mocniej wchodzą na teren, który do tej pory był domeną producentów elektroniki. W polskim kontekście to o tyle ciekawe, że podobne spory o poufność i zakazy konkurencji regularnie przewijają się także przy rekrutacji inżynierów do centrów R&D dużych firm technologicznych.
O jaki nakaz wnosi Apple i co może się wydarzyć dalej?
Apple wystąpiło o nakaz sądowy, który miałby ograniczyć możliwość korzystania przez Chang Liu, Tang Tana i OpenAI z informacji uznawanych przez Apple za poufne. Z perspektywy firmy z Cupertino to sposób na szybkie zabezpieczenie sprawy jeszcze zanim sąd rozstrzygnie, kto ma rację w głównym sporze.
OpenAI twierdzi, że taki wniosek opiera się na błędnych założeniach i jest zwyczajnie zbędny. Sprawa trafiła do sądu federalnego w Północnym Dystrykcie Kalifornii, więc finał raczej nie zapadnie szybko. Dla branży ważniejsze od samego wyroku może być to, czy sąd uzna, że przejście ludzi między konkurentami już samo w sobie uzasadnia tak daleko idące ograniczenia.
Źródła:
Ars Technica, Wall Street Journal, OpenAI blog, Business Insider, Yahoo Finance, TechCrunch, CNBC
