Wyobraź sobie sieć kamer w twojej okolicy, która najpierw pomaga odnaleźć zagubionego czworonoga, a chwilę później bezlitośnie tropi włamywaczy. Ring, należąca do Amazona firma od inteligentnych dzwonków, właśnie odsłoniła karty w wyciekłej korespondencji założyciela, Jamiego Siminoffa. Dla jednych to technologiczne wybawienie, dla innych – dystopijny koszmar totalnej inwigilacji.
TL;DR
- System Search Party wykorzystuje AI do skanowania nagrań z kamer Ring w poszukiwaniu zaginionych zwierząt.
- Wewnętrzny e-mail Siminoffa sugeruje, że funkcja ta ma docelowo całkowicie wyeliminować przestępczość.
- Fala krytyki po reklamie na Super Bowl doprowadziła do zakończenia współpracy z firmą Flock Safety.
- Przedstawiciele Ring uspokajają: udostępnianie materiałów wideo zawsze wymaga wyraźnej zgody właściciela.
- Usługa Fire Watch, stworzona z Watch Duty, rozszerza monitoring o wykrywanie pożarów lasów.
Jak działa Search Party w praktyce?
Funkcja „Search Party” w ekosystemie Ring umożliwia każdemu użytkownikowi aplikacji Neighbors zgłoszenie zaginięcia psa. Sztuczna inteligencja automatycznie przeczesuje nagrania z zewnętrznych kamer sąsiadów posiadających subskrypcję, próbując dopasować obraz do przesłanego zdjęcia pupila. Gdy algorytm wykryje potencjalne trafienie, właściciel urządzenia otrzymuje powiadomienie z krótkim klipem i może jednym ruchem palca udostępnić nagranie szukającemu lub po prostu zignorować prośbę.
To jednak nie koniec ambicji giganta – niedawno ofertę wzbogacono o Fire Watch, owoc współpracy z organizacją Watch Duty. W trakcie pożarów lasów kamery wizualnie identyfikują płomienie lub dym, a użytkownicy decydują, czy przesłać zrzuty ekranu do służb ratunkowych. Cały proces wyszukiwania działa wyłącznie w skali lokalnej i tymczasowej, wygasając po kilku godzinach w przypadku zwierząt lub po dobie przy zagrożeniu pożarowym.
Oficjalnie to tylko pomoc sąsiedzka, choć warto pamiętać, że wymaga ona płatnego planu Ring Protect do zapisu wideo. Co istotne, każdy użytkownik może w dowolnym momencie wyłączyć udział konkretnych kamer w tym programie w ustawieniach prywatności.
Reklama Super Bowl i fala krytyki
Spot reklamowy Ring wyemitowany podczas Super Bowl pokazał sielankową scenę odnajdywania psa dzięki sieci kamer – brzmi uroczo, ale dla wielu obserwatorów była to demonstracja siły masowego nadzoru. Internauci błyskawicznie wyciągnęli wnioski: skoro AI potrafi skutecznie tropić zwierzęta, to co stoi na przeszkodzie, by śledzić ludzi lub „podejrzane jednostki”? Reakcja była gwałtowna, a sieć zalały komentarze o „dystopijnym koszmarze” i obawy przed systemem monitorującym każdy krok na ulicy.
Efekty wizerunkowe przyszły szybko – Ring zakończył niedawno partnerstwo z Flock Safety, firmą dostarczającą policji kamery z funkcją rozpoznawania tablic rejestracyjnych. Choć oficjalnym powodem były zbyt duże koszty integracji, nie da się ukryć, że 50% negatywnych reakcji w mediach społecznościowych wymusiło na firmie defensywę. Granica między bezpieczeństwem a inwigilacją stała się wyjątkowo cienka.
Eksperci od prywatności zauważają, że nawet bez Flock Safety, Ring nadal obsługuje wnioski społecznościowe (Community Requests), w ramach których policja może prosić o dostęp do nagrań poprzez platformę Axon – partnera z licznymi kontraktami rządowymi.
Przeciekły e-mail od Jamiego Siminoffa
W październiku 2025 roku, tuż po premierze Search Party, założyciel marki Jamie Siminoff wysłał do pracowników wiadomość, która wyciekła do redakcji 404 Media. Dokument ten przypomina ideologiczny manifest:
„Fundament, który zbudowaliśmy dzięki Search Party, początkowo służący do szukania psów, stanie się filarem naszej misji. Widzimy przyszłość, w której całkowicie wyzerujemy przestępczość w dzielnicach”.
Siminoff uznał to za najbardziej innowacyjny projekt w dziejach firmy.
Twórca Ring kładł nacisk na maksymalne wykorzystanie potencjału uczenia maszynowego i ciężką pracę nad rozwojem narzędzi. Choć firma potwierdziła, że e-mail jest autentyczny, rzeczniczka Emma Daniels próbuje tonować nastroje, twierdząc, że priorytetem pozostają czworonogi i pożary. Jednak mail z października 2025 roku nie pozostawia złudzeń co do dalekosiężnych planów wykraczających poza opiekę nad zwierzętami.
To zresztą spójne z wcześniejszymi wypowiedziami Siminoffa w podcaście Decoder, gdzie marzył o kamerach dających pełny kontekst sytuacyjny i alarmujących o anomaliach, co miałoby wyeliminować zalew zbędnych powiadomień o każdym ruchu liścia.
Wizja Siminoffa: AI kontra przestępczość
Jamie Siminoff, pełniący rolę szefa wynalazków w Ring, od lat forsuje tezę, że zaawansowane algorytmy w kamerach są w stanie „wyzerować przestępczość” w typowej dzielnicy w zaledwie rok lub dwa. W rozmowie dla podcastu Decoder tłumaczył, że zamiast irytujących alertów o byle ruchu, AI powinno działać jak inteligentny ochroniarz, który zna teren i reaguje wyłącznie na faktyczne anomalie wymagające uwagi człowieka.
Jako dowód potencjału podaje statystyki Search Party: ponad milion interakcji związanych z pupilami rocznie w aplikacji Neighbors pokazuje, jak potężna może być sieć kamer działająca dla dobra wspólnego. Według niego sama obecność inteligentnego monitoringu i czujność sąsiadów to najlepszy straszak na złodziei. To właśnie kontekst i anomalie mają być według niego kluczem do drastycznego spadku liczby przestępstw.
Sceptycy nie szczędzą jednak ironii, zauważając, że psy i pożary rzadko łamią kodeks karny, więc rodzi się pytanie: co dokładnie system ma zamiar „zerować”? Siminoff niezmiennie zasłania się argumentem o pełnej dobrowolności w dzieleniu się nagraniami.
Prywatność: co mówi Ring o kontroli?
Przedstawiciele Ring jak mantrę powtarzają, że każda decyzja o udostępnieniu wideo należy do właściciela kamery, a nie do korporacji. W systemie Search Party użytkownik dostaje powiadomienie o trafieniu i sam klika „udostępnij” lub „ignoruj”. Firma zapewnia, że funkcja nie przetwarza biometrii ludzkiej twarzy, skupiając się na psach i ogniu, a jej zasięg terytorialny jest ściśle ograniczony do miejsca zgłoszenia.
Wśród zabezpieczeń wymienia się moderację, automatyczne wygasanie zgłoszeń po kilku godzinach oraz dedykowane Control Center do zarządzania prywatnością. Nawet nowa opcja rozpoznawania znajomych twarzy (Familiar Faces) ma pozostawać pod ścisłym nadzorem użytkownika. W tej narracji to właściciel decyduje o każdym przesłanym fragmencie filmu.
Mimo tych zapewnień, niepokój rośnie – domyślne włączanie funkcji dla subskrybentów i możliwość inicjowania poszukiwań przez obce osoby w aplikacji Neighbors budzą kontrowersje. Choć Ring współpracuje z Axon przy wnioskach policyjnych, wciąż zdarzają się przypadki przekazywania danych bez formalnych nakazów w sytuacjach awaryjnych.
Co dalej z siecią kamer Ring?
Ambitne plany Siminoffa sugerują, że ewolucja Search Party w stronę monitorowania pojazdów, konkretnych osób czy nietypowych zachowań jest tylko kwestią czasu. Połączenie tych narzędzi z rozpoznawaniem twarzy i bazami policji tworzy ekosystem, który krytycy wprost nazywają „dystopijną siecią”. Ironią losu jest fakt, że firma zerwała z Flock, ale utrzymała relacje z Axon, który posiada lukratywne kontrakty z DHS.
Ring buduje potężne AI zdolne do głębokiej analizy nagrań z prywatnych posesji – od wykrywania ludzi, przez zwierzęta, aż po konkretne modele aut. Search Party to kolejny krok: monitoring oparty na społecznościowym crowdsourcingu wspieranym przez sztuczną inteligencję. Taka sieć kamer sąsiedzkich ma ogromny potencjał pomocowy, ale generuje też gigantyczne ryzyko nadużyć.
W Polsce, gdzie inteligentne dzwonki Ring stają się coraz popularniejsze, warto zajrzeć w ustawienia swojej aplikacji. Jeśli nie uśmiecha Ci się branie udziału w sąsiedzkich „obławach”, lepiej zawczasu ograniczyć uprawnienia systemu.
Źródła: The Verge (główny artykuł i podcast Decoder), 404 Media (email leak), Ring.com (oficjalne opisy Search Party i Fire Watch), Engadget (Flock breakup)
