Wyobraź sobie plan filmowy, na którym sztuczna inteligencja pilnuje spójności postaci w każdym ujęciu, a koszty produkcji spadają szybciej niż oglądalność kiepskich sequeli. Amazon MGM Studios właśnie kończy wewnętrzne testy i zaprasza branżę na zamkniętą betę w marcu. Pytanie brzmi: czy to spełnienie marzeń producenta, czy może cyfrowy koszmar scenarzysty?

TL;DR

  • Amazon MGM Studios uruchomiło AI Studio latem 2025, by tworzyć narzędzia usprawniające pre- i postprodukcję
  • Zamknięta wersja beta dla partnerów branżowych startuje w marcu 2026, a pierwsze wyniki poznamy w maju
  • W projekt zaangażowani są Robert Stromberg („Maleficent”), Kunal Nayyar („Teoria wielkiego podrywu”) i Colin Brady (ex-Pixar)
  • Praktyczne zastosowanie: 350 ujęć wygenerowanych przez AI w drugim sezonie serialu „House of David”
  • Albert Cheng uspokaja: AI ma wspierać kreatywne zespoły, a nie je zastępować, dbając przy tym o ochronę własności intelektualnej

Początki AI Studio w Amazon MGM Studios

Latem zeszłego roku Amazon MGM Studios powołało do życia dedykowaną pracownię AI, której zadaniem jest budowa autorskich narzędzi sztucznej inteligencji na potrzeby produkcji telewizyjnej i filmowej. Głównym celem jest optymalizacja procesów preprodukcji oraz postprodukcji. Chodzi m.in. o automatyczne zapewnienie spójności wyglądu postaci między poszczególnymi ujęciami – czyli o coś, co do tej pory zmuszało animatorów do żmudnej, ręcznej dłubaniny.

Teraz, po zakończeniu wewnętrznych testów, gigant wchodzi na wyższy poziom wtajemniczenia. Jak donosi Reuters, zamknięta wersja beta rusza już w marcu tego roku, a zaproszenia trafiły do wybranych partnerów z branży. Amazon planuje pochwalić się pierwszymi efektami w maju, choć na razie dawkuje szczegóły. To ewidentny ruch w stronę cięcia kosztów produkcji, które coraz mocniej dają się Hollywood we znaki.

Ekipa gwiazd za projektem

Amazon nie zamierza iść na żywioł – do swojej pracowni AI ściągnął ciężkie działa, by mieć pewność, że narzędzia będą faktycznie użyteczne na planie. Całością dowodzi Albert Cheng, wiceprezes i szef inicjatywy, a zarazem weteran Prime Video, który objął stery nad projektami AI pod koniec zeszłego roku.

Do współpracy zaproszono postacie, których nazwiska robią wrażenie: Robert Stromberg, zdobywca Oscara za efekty wizualne w „Avalonie” i wizjoner odpowiedzialny za „Maleficent”, Kunal Nayyar – aktor znany z „Teorii wielkiego podrywu”, obecnie producent działający pod szyldem Good Karma Productions – oraz Colin Brady, były animator ze stajni Pixar i ILM. Taka mieszanka doświadczeń ma zagwarantować, że algorytmy rozwiążą realne bolączki ekip filmowych. Technologiczne zaplecze zapewnia Amazon Web Services (AWS) oraz zewnętrzni dostawcy dużych modeli językowych.

Obietnice: wsparcie, nie rewolucja

Cheng jak mantrę powtarza jedno: celem jest wsparcie kreatywnych zespołów, a nie ich bezlitosna wymiana na algorytmy. Narzędzia mają podkręcić efektywność, drastycznie ściąć wydatki i – co ważne – chronić własność intelektualną. Amazon zapewnia, że treści generowane przez AI nie będą wykorzystywane do trenowania modeli innych firm.

Firma kładzie duży nacisk na mechanizmy ochronne, takie jak pełna kontrola nad danymi i etyczne wdrażanie technologii. Ironia losu? W czasach, gdy niemal każdy pracownik branży kreatywnej drży o etat, Amazon obiecuje cyfrowe turbo bez masowych zwolnień w studiach produkcyjnych. Czas pokaże, czy branża uwierzy w tę narrację, zwłaszcza pamiętając o wcześniejszych cięciach personelu u giganta. To zupełnie inna strategia niż ta, gdzie OpenAI stawia na audio i kończy z ekranami, zmieniając całkowicie sposób interakcji.

Pierwszy konkret: serial „House of David”

Najlepszym dowodem na to, że to nie tylko marketingowe gadanie, jest drugi sezon „House of David” – biblijnej superprodukcji od Prime Video. W procesie tworzenia wykorzystano aż 350 ujęć wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Mowa tu o szerokim spektrum: od mitologicznego rodowodu Goliata, po tła i zaawansowane efekty specjalne.

Showrunner Jon Erwin nie kryje zachwytu: AI znacząco przyspieszyło proces, nie odbierając przy tym duszy opowiadanej historii. Jak podaje Wired, to nie są tanie sztuczki – sekwencje prezentują się niezwykle przekonująco, a oszczędności w budżecie są realne. Amazon traktuje ten przypadek jako wzorcowe case study, udowadniając, że technologia może płynnie wpisać się w workflow bez dominowania nad wizją artystyczną. To kolejny krok w cyfryzacji kultury, podobnie jak wtedy, gdy Liza Minnelli i Art Garfunkel wydali album z AI.

Hollywood budzi się do AI: Netflix i debata

Amazon w tym wyścigu nie jest osamotniony. Netflix otwarcie przyznał, że przy produkcji serialu „The Eternaut” zaprzęgnięto generatywne AI do stworzenia sceny walącego się budynku w Buenos Aires. Efekt? Praca wykonana 10 razy szybciej i taniej niż przy użyciu tradycyjnych metod. Ted Sarandos, współszef Netflixa, ogłosił to jako przełom w dziedzinie VFX. Podobną rewolucję w jakości wideo widzimy w narzędziach takich jak Veo 3.1 od Google, które generuje pionowe wideo 4K.

Jednak w kuluarach Hollywood huczy od obaw. Co z autentyczną kreatywnością? Co z etatami grafików i scenarzystów? Strajki z 2023 roku to wciąż świeża rana. Amazon, dysponując potęgą AWS, może narzucić mordercze tempo, ale presja społeczna nie maleje. Pytanie pozostaje otwarte: czy AI stanie się standardowym narzędziem pracy, czy raczej kością niezgody, która doprowadzi do kolejnego paraliżu branży?

Cień zwolnień: sukces AI ma cenę

W całej tej historii pojawia się gorzka ironia. Amazon w styczniu tego roku pożegnał się z 16 tysiącami pracowników, a w październiku zeszłego roku zlikwidował 14 tysięcy etatów. Oficjalnie to „reorganizacja”, ale sukcesy w dziedzinie AI są regularnie wymieniane jako jeden z kluczowych czynników tych zmian. Firma pompuje miliardy w technologię, jednocześnie odchudzając korporacyjną strukturę.

Choć cięcia nie dotknęły bezpośrednio studiów filmowych, sygnał wysłany w świat jest czytelny: efektywność i optymalizacja są priorytetem. Czy Hollywood pójdzie tą samą ścieżką? Dla producentów wizja niższych kosztów jest kusząca, dla twórców – wręcz przeciwnie. Marcowa beta pokaże, ile prawdy kryje się w uspokajających zapewnieniach Alberta Chenga, a ile w twardej, algorytmicznej logice, którą promuje np. Alibaba ze swoim modelem Qwen3-Max-Thinking.

Źródła: TechCrunch (2026/02/04), Reuters (2026/02/04), Wired (House of David, 2025/11/10), Variety (House of David AI), The Guardian (Netflix Eternaut), Amazon About (layoffs 2026)

Najczęściej zadawane pytania