Steven Soderbergh, facet od niskobudżetowych perełek, nagle mówi o masowym użyciu AI w filmach. Aronofsky nie zostaje w tyle – jego serial o rewolucji amerykańskiej to czysta generatywa. Co się dzieje z Hollywood?
TL;DR
- Soderbergh użył AI do 10 minut surrealnych obrazów w dokumencie o Lennonie
- Planuje dużo AI w filmie o wojnie hiszpańsko-amerykańskiej z Wagnerem Mourą
- Aronofsky współpracuje z Google przy serialu „On This Day... 1776”
- Backlash zaskakuje Soderbergha – nazywa go „mystifying”
- Cameron dołączył do boardu Stability AI, ale blokuje gen AI w Avatarze
Soderbergh testuje AI na Lennonie i wojnie
Steven Soderbergh w rozmowie z Filmmaker Magazine przyznał bez bicia, że w nowym dokumencie o Johnie Lennonie i Yoko Ono generatywne AI dostało wolną rękę przy tworzeniu surrealistycznych wizji. Te fragmenty zajmują łącznie 10 minut filmu i są rozsiane w całej, półtoragodzinnej produkcji. Reżyser uznał, że to idealny sposób na wizualizację odklejonych, filozoficznych rozmów legendarnej pary, których nie dałoby się pokazać tradycyjnymi metodami bez przepalania budżetu.
Proces nie był jednak prostym kliknięciem przycisku „generuj”. Soderbergh twierdzi, że skuteczne promptowanie wymaga niemal doktoratu z literatury, a narzędzie pod ścisłym nadzorem człowieka po prostu rozwiązało konkretny problem kreatywny. W jego kolejnym projekcie o wojnie hiszpańsko-amerykańskiej, gdzie główną rolę zagra Wagner Moura, ma być „dużo AI”. Chodzi głównie o generowanie epickich scen z okrętami, co ma znacząco ułatwić logistykę produkcji.
Co ciekawe, reżyser wcale nie jest bezkrytycznym fanbojem technologii. Widzi w algorytmach narzędzie wczesnej fazy, które za pięć lat może okazać się tylko śmieszną, przejściową modą. Jego obecna otwartość mocno kontrastuje z duchem filmu „The Christophers”, gdzie mocno akcentował wagę ludzkiej inwencji. Facet, który lata temu uciekł z wielkich studiów na rzecz niezależności, teraz bez skrupułów miesza rzemiosło z matematycznymi modelami.
Steven Soderbergh says the backlash from his comments about AI in filmmaking is „mystifying to me”:
„There are some people that I have absolute love and respect for that refuse to engage with it. That’s their privilege. But I’m not built that way. You show me a new tool. I want…
— Variety (@Variety) April 11, 2026
Aronofsky buduje własne studio AI
Darren Aronofsky poszedł o kilka kroków dalej niż koledzy po fachu i we współpracy z Google stworzył serial „On This Day… 1776”. Produkcja oparta na narzędziach takich jak Nano Banana i Veo to w zasadzie poligon doświadczalny dla generatywnego wideo. Choć projekt chwalono za odwagę w eksplorowaniu nowych mediów, branżowi krytycy z Hollywood Reporter nie zostawili na nim suchej nitki, określając efekt końcowy jako wizualny koszmar.
Jak opisywaliśmy wcześniej, granica między cyfrową rewolucją a zwykłym „slopem” jest wyjątkowo cienka. Serial o rewolucji amerykańskiej obnażył wszystkie obecne słabości AI: od powtarzalnych, nienaturalnych ruchów kamery, po postacie, które wyglądają, jakby zostały ulepione z wosku. Aronofsky, twórca kultowego „Czarnego łabędzia”, kładzie na szalę swoją reputację, udowadniając, że nawet oscarowi giganci potrafią się potknąć o algorytmy.
Ostateczny odbiór trailera to czysty chaos w komentarzach. Widzowie miotają się między podziwem dla technologii a poczuciem głębokiego dyskomfortu wywołanego przez dolinę niesamowitości. To jasny sygnał, że samo nazwisko wielkiego reżysera nie wystarczy, by sprzedać ludziom surowe wygenerowane obrazy jako pełnoprawną sztukę filmową.
Cameron, Liman, Affleck – reszta elity
James Cameron, król technologicznego rozmachu, w 2024 roku oficjalnie dołączył do zarządu Stability AI. Jeśli jednak myśleliście, że kolejny „Avatar” powstanie w całości w generatorze, to mamy kubeł zimnej wody: gen AI bez ludzkiej kontroli u niego nie przejdzie. Cameron chce trzymać rękę na pulsie i rozumieć hardware, ale armia artystów VFX może spać spokojnie. Co ciekawe, w Stability AI wylądował też Robert Legato, człowiek odpowiedzialny za efekty w „Titanicu”.
Z kolei Doug Liman pokazuje, jak AI potrafi realnie ciąć koszty w Excelu. Budżet jego filmu o bitcoinie stopniał z 300 milionów do zaledwie 70 milionów dolarów, bo algorytmy przejęły scenografie i oświetlenie. W projekcie macza palce Casey Affleck, a jego brat Ben już dawno zainwestował w startupy z tej branży. Nawet Sandra Bullock sugeruje kolegom, żeby „płynęli z prądem”, a Reese Witherspoon buduje na tym swój kolejny biznesowy wizerunek.
Trudno o większą ironię niż fakt, że film o kryptowalutach powstaje przy użyciu AI, by zaoszczędzić na oświetleniu planu. Wygląda na to, że Hollywood znalazło sposób na robienie widowisk za ułamek ceny, nawet jeśli ceną jest utrata części magii tradycyjnego planu filmowego. Pieniądz jednak nie śmierdzi, zwłaszcza gdy oszczędności idą w dziesiątki milionów.
Zaskakująca reakcja Soderbergha
Fala krytyki, jaka wylała się na Soderbergha po jego deklaracjach, szczerze go zdziwiła. W wywiadzie dla Variety określił reakcję fanów jako „mystifying”, czyli po prostu niezrozumiałą. Twierdzi, że ludzie patrzą na użycie AI tak, jakby oglądali rentgen własnej klatki piersiowej – z lękiem i dystansem. Reżyser ucina spekulacje: nie czuje się zagrożony przez maszyny, po prostu czuje zawodowy obowiązek, by zrozumieć każde nowe narzędzie wchodzące na rynek.
Choć deklaruje szacunek dla twórców takich jak Guillermo del Toro, który stwierdził, że wolałby umrzeć, niż oddać stery algorytmom, czy Steven Spielberg, który jeszcze nie użył AI w swojej pracy, sam wybiera drogę eksperymentatora. Dla niego to tylko kolejny etap ewolucji, podobny do przejścia z taśmy na kamery cyfrowe. Soderbergh uważa, że ludzki dotyk zawsze odróżni sztukę od śmieciowego kontentu, a problemem nie jest sama technologia, lecz pośpiech i brak wizji.
Krytycy nadal grzmią o plagiacie i zalewaniu kultury cyfrowym śmieciem, ale reżyser pozostaje niewzruszony. Porównuje AI do efektów CGI – gdy są zrobione źle i na szybko, kłują w oczy, ale gdy stoją za nimi konkretne decyzje artystyczne, stają się przezroczyste dla widza. Pytanie tylko, ile cierpliwości będą mieli fani dla swoich dawnych herosów, gdy ci zaczną serwować im coraz więcej matematyki zamiast emocji.
Źródła:
The Guardian, Variety, Hollywood Reporter, Filmmaker Magazine, variety.com, hollywoodreporter.com, filmmakermagazine.com
