Geoffrey Hinton od lat uchodzi za jedną z najważniejszych postaci w historii AI, więc gdy mówi, że świat być może lepiej poradziłby sobie bez tej technologii, trudno machnąć ręką. W nowym wywiadzie dla „The Guardian” z 3 listopada 2026 roku ostrzega przed dużym incydentem związanym z AI i otwarcie atakuje podejście liderów największych firm.
TL;DR
- Hinton nie jest doomerem, ale uważa, że w ciągu dekady dowiemy się czy AI da się kontrolować
- Ostrzega przed „Chornobylem AI” - atakiem na energetykę lub finanse - i porównuje do Three Mile Island
- Nie ufa Altmanowi, Zuckerbergowi ani Muskowi: „rozumieją ryzyko i mają to gdzieś”
- Chce regulacji na wzór FDA: dowód bezpieczeństwa przed premierą, nie po
- Wspiera plan 33 krajów z obowiązkowym testowaniem modeli frontierowych
Co Geoffrey Hinton naprawdę mówi o ryzyku AI?
Geoffrey Hinton, laureat Nagrody Nobla i jeden z badaczy kojarzonych z rozwojem sieci neuronowych, w rozmowie z „The Guardian” nie kreśli wizji natychmiastowej zagłady. Mówi jednak rzecz znacznie bardziej niepokojącą: bilans może być ujemny. W jego ocenie w ciągu najbliższych dziesięciu lat okaże się, czy AI przyniesie powszechny dobrobyt, czy raczej pogłębi nierówności, wypchnie ludzi z części rynku pracy i dołoży napięć społecznych.
To ważne rozróżnienie, bo Hinton nie brzmi tu jak internetowy katastrofista od końca świata. Bardziej jak ktoś, kto patrzy na tempo rozwoju modeli i ma coraz mniej cierpliwości do narracji w stylu „jakoś to będzie”. I właśnie dlatego ten wywiad wybrzmiewa mocniej niż kolejne branżowe ostrzeżenia z LinkedIna.
Skąd u Hintona porównanie do Chornobyla i Three Mile Island?
Najmocniejszy fragment wywiadu dotyczy analogii do energetyki jądrowej. Hinton porównuje obecny moment w AI do awarii elektrowni Three Mile Island z 1979 roku: poważnego sygnału ostrzegawczego, który pokazał, że system może zawieść, zanim doszło do jeszcze większej katastrofy. Jego zdaniem podobny „przedsmak” widzieliśmy już przy incydentach związanych z agentami AI.
Tu jednak pojawia się problem z twardym potwierdzeniem części tez. Szkic odwoływał się do rzekomych prób hakowania strony Hugging Face przez agentów OpenAI, ale bez dodatkowego źródła poza samym wywiadem trudno to przedstawić jako samodzielnie zweryfikowany fakt. Dlatego bezpieczniej ująć sprawę tak: Hinton mówi o dużym incydencie AI, który mógłby uderzyć np. w sieć energetyczną albo system finansowy. W jego słowach chodzi nie o dosłowne powtórzenie historii atomu, ale o moment, po którym wszyscy nagle przestają udawać, że ryzyka są abstrakcyjne.
Dlaczego Geoffrey Hinton atakuje Altmana, Muska i Zuckerberga?
Hinton nie owija w bawełnę. W rozmowie z „The Guardian” mówi wprost, że nie ufa Samowi Altmanowi, a razem z Markiem Zuckerbergiem i Elonem Muskiem wrzuca go do grupy ludzi, którzy rozumieją zagrożenia, ale mimo to pchają rozwój AI do przodu. W jego ocenie wyścig technologiczny zbyt często premiuje tempo i przewagę rynkową, a nie ostrożność.
Ten zarzut nie pada z zewnątrz. Hinton odszedł z Google w 2023 roku właśnie po to, by swobodniej mówić o ryzykach związanych z AI. Przywoływany przez niego dokument „AI: Probably Nothing to Worry About” ma w sobie ironię już w samym tytule. I chyba o to chodzi: spór jest już polityczny, nie tylko techniczny. Nie kłócimy się wyłącznie o to, co modele potrafią, ale też o to, kto ma prawo wypuszczać je w świat i na jakich zasadach.
Jakich regulacji dla AI chce Geoffrey Hinton?
Hinton proponuje model bliższy farmacji niż klasycznej branży software’owej. Według niego firmy powinny przed wdrożeniem zaawansowanych modeli przedstawiać niezależnemu regulatorowi dowody, że system przynosi więcej korzyści niż szkód. Odwołuje się przy tym do historii talidomidu, czyli leku, który stał się symbolem kosztu zbyt późnej reakcji państwa.
To oczywiście mocne porównanie, ale sens jest prosty: testy przed premierą, nie dopiero po aferze. Hinton krytykuje też podejście sprowadzające się do samoregulacji firm. Zamiast tego popiera międzynarodowy model obowiązkowego testowania najbardziej zaawansowanych modeli. Z polskiej perspektywy ten wątek nie jest abstrakcyjny, bo równolegle dochodzi wdrażanie unijnego AI Act, który również przesuwa debatę z poziomu obietnic firm na poziom wymagań prawnych.
Czy Hinton uważa, że AI jest już stracona?
Nie. I to chyba najciekawsza część całej rozmowy, bo łatwo byłoby z niej zrobić prosty tekst o kolejnym „ojcu AI”, który nagle uznał własną dziedzinę za błąd. Hinton mówi coś bardziej niewygodnego: nadal sądzi, że sytuację da się opanować, ale tylko pod warunkiem, że branża i państwa zaczną działać wcześniej niż po pierwszym naprawdę dużym kryzysie.
To brzmi mniej widowiskowo niż wizja buntu maszyn, ale jest dużo bardziej przyziemne. Chodzi o to, czy zdążymy zbudować sensowne zasady zanim technologia zacznie psuć infrastrukturę, rynek pracy albo informacyjny porządek na większą skalę. Tu nie ma prostego finału. Jest za to coraz więcej sygnałów, że etap beztroskiego zachwytu nad AI właśnie się kończy.
Źródła:
The Guardian, https://www.theguardian.com/uk-news/2026/nov/03/ai-godfather-geoffrey-hinton-better-off-without-ai
