1,38 mln skanów twarzy i 122 aresztowania brzmią jak argument, którego policja będzie używać długo. Problem w tym, że za tym wynikiem stoi też prostsze pytanie: kto i na jakich zasadach dostał prawo do tak szerokiego nadzoru w przestrzeni publicznej?

TL;DR

  • 1,380,882 twarzy zeskanowanych w 100 wdrożeniach na 43 lokalizacjach
  • 122 aresztowania, 146 kontaktów z rejestrem przestępców seksualnych
  • 9 błędnych alertów - wskaźnik 0,00065%
  • Technologia NEC Neoface m40 na oznakowanych vanach
  • Brak konsultacji z biurem komisarza ds. informacji

Jak wyglądał test WA Police

Test trwał od 22 czerwca do 31 października 2026 roku i objął 100 wdrożeń w 43 lokalizacjach w Australii Zachodniej. WA Police używała kamer zamontowanych na oznakowanych vanach, które porównywały wizerunki przechodniów z listą około 4 tys. osób: poszukiwanych, zarejestrowanych przestępców seksualnych i osób zaginionych.

Według danych cytowanych przez „The Guardian” 2 listopada 2026 roku system wykonał 1 380 882 skanów, wygenerował 292 alerty i doprowadził do 122 aresztowań. Policja podała też 146 kontaktów związanych z rejestrem przestępców seksualnych oraz 10 kontroli dobrostanu. Sam Perth Royal Show miał przynieść 223 749 skanów i 15 alertów.

Co naprawdę mówią liczby o błędach

WA Police podaje, że system wygenerował dziewięć fałszywych trafień, co według policji daje wskaźnik błędów na poziomie 0,00065% wszystkich skanów. Komisarz Col Blanch mówił 2 listopada 2026 roku, że każdy alert był sprawdzany przez funkcjonariusza i żaden z błędnych przypadków nie skończył się aresztowaniem.

To jednak nie zamyka sprawy. Wcześniejsze relacje „Biometric Update” i „ID Tech Wire” z września 2026 roku opisywały osiem błędnych trafień przy około 905 tys. skanów i wskazywały, że dotyczyły one osób o ciemniejszej karnacji skóry. Jeśli ten opis jest trafny, problemem nie jest tylko sama liczba pomyłek, ale kto był mylony i czy końcowe podsumowanie WA Police ten wątek po prostu wygładziło.

Dlaczego brak konsultacji z OIC WA ma znaczenie

Office of the Information Commissioner Western Australia nie brało udziału w projektowaniu ani konsultowaniu testu – to istotny szczegół, bo mówimy o narzędziu stosowanym w przestrzeni publicznej i dotykającym danych biometrycznych. Skoro system skanował przechodniów na dużą skalę, pytanie o nadzór i zasady kontroli nie jest dodatkiem do historii, tylko jej sednem.

Tu nie chodzi o akademicki spór. Bez udziału regulatora trudniej ocenić, jakie zabezpieczenia przyjęto, jak długo przechowywano dane i kto odpowiada za ewentualne nadużycia. W polskich realiach podobna dyskusja szybko trafiłaby pod lupę UODO, bo dane biometryczne nie są zwykłą kategorią informacji.

Czy WA Police testowała tylko narzędzie, czy już nowy model nadzoru?

Policja przedstawia projekt jako widoczny i odstraszający. Tyle że przy takich wdrożeniach technologia rzadko kończy się na jednym pilotażu. Jeśli system daje policji polityczny argument w postaci aresztowań i niskiej liczby błędów, naturalnym kolejnym krokiem jest presja na szersze użycie.

Dlatego ostrożnie podchodziłabym do prostych porównań z Ringiem czy chińskimi systemami monitoringu. Bardziej użyteczne jest inne pytanie: czy WA Police pokazała społeczeństwu, gdzie przebiega granica użycia tej technologii. Na razie odpowiedź brzmi raczej: nie. A to właśnie granice użycia, nie same statystyki, zdecydują, czy był to test narzędzia, czy miękkie oswajanie mieszkańców z nowym standardem obserwacji.

Źródła:

The Guardian, EconoTimes, Biometric Update, ID Tech Wire, wa.gov.au, UA.NEWS

Najczęściej zadawane pytania