Wyobraź sobie, że twoje codzienne machanie myszką w pracy staje się surowcem dla AI, które kiedyś zrobi to samo lepiej. Meta właśnie instaluje taki software u swoich ludzi w USA – i nie pyta o zdanie. Reuters donosi o memo z Superintelligence Labs, które obiecuje, że to pomoże modelom ogarnąć dropdowny i skróty klawiaturowe.
TL;DR
- Software MCI rejestruje mysz, kliki, keystrokes i screenshoty na pracy appkach
- Tylko US employees; dane wyłącznie do treningu agentów AI, nie ewaluacji
- EU blokuje: GDPR i lokalne prawa zabraniają takiego trackingu
- Kontekst: 10% zwolnień globalnie od maja 2026 plus cele AI usage
- Andy Stone: agenci potrzebują realnych przykładów interakcji komputerowych
Software MCI wchodzi na komputery
Laboratorium Meta Superintelligence Labs rozesłało do załogi notatkę o Model Capability Initiative. To nowe narzędzie, które ląduje na komputerach wszystkich pracowników w USA i zaczyna skrupulatnie notować każdy ich ruch. System rejestruje nie tylko kliknięcia i ruchy kursora, ale też naciśnięcia klawiszy oraz cykliczne zrzuty ekranu. Wszystko to dzieje się jednak wyłącznie w obrębie zatwierdzonych aplikacji firmowych, by nie zaglądać ludziom do prywatnych spraw po godzinach.
Zuckerberg i spółka nie bawią się w subtelności: dokument wprost mówi, że to miejsce, gdzie każdy zatrudniony może pomóc modelom stać się lepszymi poprzez zwykłe wykonywanie swoich obowiązków. Nie chodzi tu o klasyczny monitoring wydajności, a raczej o wyłapanie niuansów, których nie da się wyczytać z kodu. System ma zrozumieć, jak człowiek nawiguje po skomplikowanych menu rozwijanych i jakich skrótów używa, by przyspieszyć pracę. Rzecznik Andy Stone uspokaja, że dane przejdą przez filtry chroniące wrażliwe treści, ale niesmak pozostaje: czy ktokolwiek zapytał tych ludzi o zgodę na bycie „żywym poligonem”?
Cała akcja wpisuje się w szerszy plan o nazwie Agent Transformation Accelerator. Wizja jest prosta: agenci AI mają przejąć powtarzalną, nudną robotę, a ludzie zostaną zdegradowani do roli ich nadzorców. Aby to jednak zadziałało, algorytmy muszą najpierw podpatrzeć, jak robią to profesjonaliści, zanim ci ostatni zostaną ewentualnie pożegnani przez dział kadr.
Exclusive: Meta to start capturing employee mouse movements, keystrokes for AI training data https://t.co/4H21DljQRV https://t.co/4H21DljQRV
— Reuters (@Reuters) April 21, 2026
Dlaczego dane z myszy są skarbem dla AI?
Budowa agentów AI, którzy potrafią samodzielnie obsługiwać komputer – na wzór rozwiązań od OpenAI, Anthropic czy Google – wymaga gigantycznej bazy przykładów. O ile tekst czy wideo można masowo pobrać z sieci, o tyle precyzyjne logi z ruchów kursora to towar deficytowy. Meta uznała, że ich własne biura to darmowa kopalnia złota, w której tysiące inżynierów codziennie generuje idealne dane treningowe. Każde scrollowanie listy czy kliknięcie w odpowiedni przycisk to cenna lekcja dla modelu.
Andy Stone tłumaczy to dość łopatologicznie: skoro budujemy agentów do zadań biurowych, muszą oni widzieć, jak realnie wygląda interakcja z interfejsem. Bez tego AI gubi się na najprostszych elementach UI, które dla człowieka są intuicyjne. Podczas gdy konkurencja próbuje symulować te zachowania w wirtualnych środowiskach, Meta idzie na skróty i bierze to, co ma pod ręką. To brutalnie skuteczna strategia, która pozwala zaoszczędzić miliony na zewnętrznych zestawach danych.
Ironia tej sytuacji bije po oczach. Pracownicy, których każde kliknięcie karmi teraz algorytmy, dostają jednocześnie odgórne przykazy dotyczące obowiązkowego korzystania z AI w codziennej pracy. Programiści mają pisać kod ramię w ramię z botem, a firma tworzy nowe, dziwne stanowiska typu „AI builder”. Wygląda na to, że w Meta nie jesteś już tylko pracownikiem – jesteś przede wszystkim dostawcą paliwa dla silnika, który docelowo ma cię zastąpić.
Prywatność na słowo honoru
Przedstawiciele giganta zarzekają się, że zebrane informacje nie posłużą do oceny pracowników. Oficjalnie nikt nie wyląduje na dywaniku ani nie dostanie planu naprawczego (PIP) tylko dlatego, że zbyt długo scrollował firmowy czat. Dane mają trafiać prosto do kotła treningowego, a specjalne algorytmy mają dbać o to, by do bazy nie wyciekły hasła czy prywatne wiadomości. Problem w tym, że w USA prawo federalne w kwestii inwigilacji w środowisku pracy praktycznie nie istnieje, a stany wymagają jedynie poinformowania o fakcie śledzenia.
Eksperci, w tym Ifeoma Ajunwa z Yale, nie zostawiają na tym pomyśle suchej nitki. Ich zdaniem to niebezpieczne przesunięcie granicy władzy w ręce zarządu. Kiedyś tracking służył do łapania złodziei w magazynach, dziś staje się standardem w pracy umysłowej. Pracownicy czują na plecach oddech Zuckerberga, zwłaszcza że atmosfera w firmie gęstnieje od plotek o kolejnych cięciach. Nawet techniczne memo od CTO Andrew Boswortha nie jest w stanie uspokoić nastrojów, gdy w grę wchodzi logowanie każdego uderzenia w klawisz.
W Europie taki numer by nie przeszedł i Meta doskonale o tym wie. Dzięki GDPR i surowym przepisom krajowym, pracownicy na Starym Kontynencie mogą spać spokojnie. Włochy kategorycznie zabraniają monitorowania produktywności w ten sposób, a w Niemczech keystroke logging jest legalny tylko przy uzasadnionym podejrzeniu przestępstwa. Meta ogranicza więc swoje zapędy do rynku amerykańskiego, gdzie opór materii jest znacznie mniejszy.
Zwolnienia i wyścig z AI
Moment ogłoszenia Model Capability Initiative nie jest przypadkowy. Od 20 maja 2026 roku Meta planuje pożegnać 10% swojej globalnej załogi. Fala zwolnień ma najpierw uderzyć w Reality Labs, działy rekrutacji i sprzedaży, by potem rozlać się na resztę struktur. W tym samym czasie firma przeprowadza agresywny rebranding inicjatyw wewnętrznych na Agent Transformation Accelerator i masowo przesuwa ludzi do zespołów Applied AI. To jasny sygnał: stare struktury odchodzą do lamusa.
Jak pisaliśmy wcześniej o planach cięć, Mark Zuckerberg postawił wszystko na jedną kartę. Ludzie mają trenować swoich następców, a ich błędy są dla firmy równie cenne co sukcesy. W memo wspomniano nawet, że pomyłki pracowników są idealne do tzw. „boundary condition enrichment”, czyli uczenia AI, jak radzić sobie w sytuacjach nietypowych. To dość cyniczne podejście: nawet gdy się mylisz, i tak zarabiasz dla firmy punkty w wyścigu zbrojeń.
Konkurencja na rynku agentów jest mordercza, co potwierdza fakt, że Meta kupiło ManusAI, byle tylko wzmocnić swoje kompetencje. Posiadanie unikalnych danych z wnętrza własnej korporacji daje im jednak przewagę, której nie da się kupić za żadne pieniądze. Pozostaje tylko pytanie, czy zdesperowana załoga nie zacznie celowo „zatruwać” danych, wykonując chaotyczne ruchy myszą w akcie małego sabotażu.
Źródła:
Ars Technica, Reuters, Gizmodo, Seeking Alpha
