Wyobraź sobie, że algorytm Google nazywa cię pedofilem i lurerem dzieci tylko dlatego, że masz popularne nazwisko. Z takim koszmarem mierzy się Ashley MacIsaac, trzykrotny laureat Juno Awards, który złożył w lutym 2026 roku pozew cywilny o 1,5 miliona dolarów w Ontario Superior Court of Justice. Incydent z grudnia 2025 roku kosztował go odwołany koncert i poczucie bezpieczeństwa, a teraz muzyk chce, żeby Google wzięło odpowiedzialność za „wadliwą konstrukcję” swojego narzędzia AI.

TL;DR

  • Ashley MacIsaac, 50-letni fiddler z Cape Breton, pozwał Google w lutym 2026 roku przed Ontario Superior Court
  • AI Overview w grudniu 2025 pomieszało go z innym mężczyzną i oskarżyło o napaść seksualną oraz luring dziecka
  • Koncert dla Sipekne’katik First Nation odwołano 19 grudnia 2025 przez fałszywe podsumowanie w wyszukiwarce
  • MacIsaac domaga się 500 tys. dolarów odszkodowania ogólnego, 500 tys. aggravated i 500 tys. punitive damages
  • Google nie przeprosiło muzyka, a pozew podkreśla problem przewidywalnej publikacji kłamstw przez AI

Jak AI Overview zrujnowało grudniowy koncert MacIsaaca?

Cała afera wybuchła pod koniec 2025 roku, kiedy Ashley MacIsaac, ceniony kanadyjski fiddler z Cape Breton, szykował się do występu 19 grudnia dla Sipekne’katik First Nation. Organizatorzy nagle zerwali umowę, bo członkowie społeczności po wpisaniu nazwiska muzyka w wyszukiwarkę zobaczyli przerażający komunikat. Według dokumentów pozwu, do których dotarł Hollywood Reporter, Google AI Overview poinformowało użytkowników, że MacIsaac został skazany za napaść seksualną, internetowe nagabywanie dziecka oraz napaść powodującą uszkodzenie ciała. Algorytm wpisał go nawet na krajowy rejestr przestępców seksualnych, co jest informacją o tyle przydatną, że całkowicie zmyśloną.

Fałszywe oskarżenia w rzeczywistości dotyczyły zupełnie innej osoby o tym samym nazwisku z Atlantyckiej Kanady, ale algorytm nie zawracał sobie głowy takimi detalami. Sipekne’katik First Nation wydało później publiczne przeprosiny (cytowane przez CBC News), przyznając wprost, że ich decyzja o bojkocie artysty opierała się na nieprawidłowych informacjach z wyszukiwania wspomaganego AI. Społeczność wyraziła głęboki żal z powodu szkód wyrządzonych reputacji i źródłom utrzymania muzyka.

Dla MacIsaaca przeprosiny to jednak za mało, bo sytuacja uderzyła w jego fundamenty. Muzyk przyznał, że zaczął bać się o własne bezpieczeństwo na scenie, nie mając pojęcia, ile osób wcześniej przeczytało te bzdury i uznało je za fakt. To klasyczny przykład tego, jak halucynacje AI potrafią zdemolować komuś życie w kilka sekund.

Co dokładnie zarzuca Google pozew?

Statement of claim trafił do Ontario Superior Court of Justice w lutym 2026 roku, ale dopiero 4 maja sprawa wybuchła w mediach – po doręczeniu dokumentów Google. Pozew jest cywilny i opiera się na zarzucie zniesławienia (defamation). Kwota roszczenia robi wrażenie: MacIsaac domaga się łącznie 1,5 miliona dolarów kanadyjskich, co przy obecnym kursie daje około 4,4 miliona złotych.

Pieniądze mają pokryć trzy rodzaje świadczeń: odszkodowanie ogólne za poniesione szkody, aggravated damages (zadośćuczynienie za zwiększone cierpienie moralne) oraz punitive damages – w polskim prawie najbliższe odszkodowaniu o charakterze represyjnym, którego Kodeks cywilny zresztą nie zna. Prawnicy muzyka argumentują, że Google ponosi pełną odpowiedzialność za przewidywalną republikację treści generowanych przez AI oraz za wypuszczenie na rynek narzędzia, które „wiedziało lub powinno wiedzieć”, że produkuje kłamstwa.

W dokumentach sądowych czytamy, że Google nie przyznało się do błędu, nie skontaktowało się z poszkodowanym ani nie zaoferowało rzetelnego sprostowania. Zero przeprosin, zero retraction. Argumentacja prawników idzie tu w jasnym kierunku: gdyby żywy rzecznik Google rozsyłał takie oszczerstwa w imieniu firmy, sąd dawno przyznałby wysokie kary pieniężne. Odpowiedzialność cywilna Google za zniesławienie nie powinna być mniejsza tylko dlatego, że za kłamstwem stoi linijka kodu, a nie pracownik PR.

Reakcja Google i obecny stan AI Overview

Zamiast uderzyć się w pierś, Google Canada w grudniu 2025 roku wypuściło generyczne oświadczenie o ulepszaniu systemów na podstawie błędów. Firma twierdzi, że gdy funkcje AI źle interpretują kontekst albo go nie chwytają, wyciągają z tego wnioski – i że może podjąć działania zgodnie ze swoją polityką. Tyle że dla MacIsaaca ta przyszłość jest marnym pocieszeniem.

Co ciekawe, AI Overview wciąż nie wyczyściło tematu do zera. Obecnie algorytm serwuje użytkownikom informację o tym, że muzyk procesuje się z gigantem, co tworzy dziwną pętlę informacyjną wokół jego osoby. Jeden algorytm wyprodukował kłamstwo, drugi (a może ten sam) teraz indeksuje skutki tego kłamstwa.

Ta sprawa to nie jest odosobniony incydent, a raczej wierzchołek góry lodowej. Warto przypomnieć, że w DigiCat opisywaliśmy już pozew przeciwko Google w sprawie Gemini, gdzie algorytm miał doprowadzić do tragedii. Artyści i osoby publiczne coraz częściej tracą cierpliwość do korporacji, które testują swoje niedopracowane produkty na żywym organizmie społecznym.

Co wyrok w sprawie MacIsaaca zmieni w internecie?

To pierwszy tak poważny proces muzyka przeciwko Google za konkretne szkody wyrządzone przez AI Overview. Prawnicy określają postawę firmy jako lekceważącą i obojętną, co może być kluczowe dla sędziego rozważającego wysokość punitive damages. Jeśli MacIsaac wygra, Google będzie musiało wprowadzić realne bezpieczniki i weryfikację faktów, zamiast karmić nas surowymi halucynacjami.

Przyszłość wyszukiwarek z AI stoi pod znakiem zapytania, bo nikt nie chce korzystać z narzędzia, które może zrobić z ciebie kryminalistę bez powodu. Dla twórców i artystów płynie z tego prosty wniosek: trzeba regularnie sprawdzać, co algorytmy wypluwają na wasz temat. Z kolei dla Google to sygnał, że czas skończyć z radosną twórczością AI kosztem realnych ludzi.

Wynik tego procesu w Ontario może stać się kamieniem milowym w prawie technologicznym, definiując, gdzie kończy się wolność algorytmu, a zaczyna odpowiedzialność cywilna platformy za publikowane słowo. Sprawa jest w toku – żadne z roszczeń nie zostało jeszcze zweryfikowane przez sąd – a my będziemy patrzeć Google na ręce, bo stawką jest to, czy w ogóle będziemy mogli ufać wynikom wyszukiwania.

Źródła:

The Hollywood Reporter (treść statement of claim, kwota roszczenia, data koncertu z 19 grudnia 2025); CBC News (przeprosiny Sipekne’katik First Nation, lista zarzutów z pozwu, oświadczenie Google Canada z grudnia 2025); Global News, Narcity, paNOW, Castanet (relacje The Canadian Press z 4 maja 2026); Exclaim.ca; The Guardian; National Post; CTV News.

Najczęściej zadawane pytania