Gdy lokalne społeczności w USA blokują budowę nowych centrów danych, a Big Tech przepala setki miliardów na prąd, Dolina Krzemowa szuka ratunku na otwartym oceanie. Startup Panthalassa właśnie zgarnął 140 milionów dolarów od Petera Thiela i paczki znanych inwestorów, by zwodować pierwsze pływające węzły obliczeniowe AI zasilane wyłącznie siłą fal. To nie jest kolejna mrzonka o ekologii, tylko brutalna kalkulacja: na lądzie kończy się miejsce i cierpliwość sąsiadów.

TL;DR

  • Panthalassa z Portland zebrała 140 mln USD w rundzie Series B prowadzonej przez Petera Thiela – łącznie firma pozyskała już ponad 210 mln dolarów
  • Ocean-3 – prototyp węzła o długości 85 metrów – ma trafić na północny Pacyfik jeszcze w 2026 roku i działać autonomicznie przez dekadę bez obsługi
  • Węzły generują prąd z fal, chłodzą chipy wodą morską i wysyłają wyniki inferencji satelitą – nie transportują energii na ląd
  • Inwestorzy: Thiel (Palantir), John Doerr, TIME Ventures Marca Benioffa, SciFi Ventures Maxa Levchina i inni – wycena blisko miliarda dolarów
  • Główna przeszkoda: ograniczona przepustowość satelitów i brak możliwości szybkiej koordynacji między wieloma węzłami

Dlaczego Big Tech ucieka z serwerami na pełne morze?

Budowa lądowych centrów danych dla AI przypomina dziś walkę z wiatrakami. W Nowym Jorku lokalni politycy potrafią zamrozić projekty na trzy lata, a w innych stanach mieszkańcy mają dość hałasu i gigantycznego zużycia wody. Amerykanie blokują centra danych za 64 miliardy dolarów, więc Panthalassa uznała, że prościej będzie dogadać się z rybami niż z ludźmi. Plan jest prosty: wynieść obliczenia tam, gdzie nikt nie będzie pisał petycji o ciszę nocną.

Zamiast bawić się w przesyłanie energii z farm wiatrowych na ląd, co generuje straty i koszty, węzeł Panthalassa produkuje prąd na miejscu. Wykorzystuje do tego ruch fal i od razu karmi nim chipy AI zamknięte w szczelnej kapsule. Wyniki pracy modelu, czyli tak zwane tokeny inferencji, wracają do klientów drogą satelitarną przez Starlink. Według mnie to nie jest kolejna farma serwerów pod wodą w stylu Microsoft Project Natick, tylko autonomiczny i samowystarczalny komputer na fali, który nie potrzebuje kabla z gniazdka. Trzeba jednak od razu zaznaczyć: to nie zastąpi tradycyjnej serwerowni do trenowania modeli, a wyłącznie obsłuży gotowe modele w trybie inferencji.

Czym dokładnie jest Ocean-3 i jak działa?

Ocean-3 to nie sam generator energii ani nie samo centrum danych, tylko hybryda obu. W oficjalnym komunikacie Panthalassa nazywa to „autonomicznym węzłem” i właśnie to kluczowe rozróżnienie. Każda jednostka to autonomiczna pływająca platforma o długości 85 metrów, w większości zanurzona pod wodą, w której pod jednym dachem siedzą trzy elementy: generator energii falowej, sealed container z chipami AI oraz system łączności satelitarnej. Te dane podaje Tom’s Hardware i Techloy, powołując się na komunikat samej firmy.

Sam mechanizm produkcji prądu jest sprytny – konstrukcja przypomina lizak, czyli pływającą sferę połączoną z długą zanurzoną rurą. Gdy fale przechodzą obok platformy, sfera kołysze się góra-dół, ale otaczająca ją woda porusza się w niewielkich okręgach. Ta różnica ruchów wymusza oscylacje wody w rurze, która z kolei napędza wewnętrzne turbiny. Co ciekawe, oprócz energii węzeł dostaje też darmowe chłodzenie – ocean odbiera nadmiar ciepła z chipów, co eliminuje jeden z największych problemów lądowych centrów danych. Dane techniczne jednostki ujawnione w prasie: 85 metrów długości, konstrukcja ze stali, do 120 pracowników, system łączności oparty o satelity Starlink od SpaceX.

Panthalassa nie wzięła się znikąd – wcześniej testowała mniejsze prototypy, czyli Ocean-1 w 2021 i Ocean-2 wraz z Wavehopper w 2024 roku. Pilotażowe wdrożenie serii Ocean-3 ma ruszyć na północnym Pacyfiku jeszcze w 2026, a komercyjne rozmieszczenie planowane jest na 2027. Za sterami firmy stoi Garth Sheldon-Coulson, który rozwija ten pomysł od 2016 roku, gdy zarejestrował Panthalassę w Portland w stanie Oregon jako spółkę użyteczności publicznej (public benefit corporation). Dyrektorem ds. innowacji i drugim współzałożycielem jest Brian Moffat, który wcześniej tworzył nowatorski system fal dla startupu Spindrift Energy.

Kto wyłożył 140 milionów dolarów i dlaczego?

Runda Series B z 4 maja 2026 roku, ogłoszona oficjalnie przez Panthalassę w komunikacie prasowym dla BusinessWire i PRNewswire, wyniosła dokładnie 140 milionów dolarów. Wycena spółki według Financial Times sięgnęła ponad miliarda dolarów, co wprowadziło ją do klubu jednorożców. Łączny kapitał firmy z uwzględnieniem wcześniejszych rund to obecnie 210 milionów dolarów, co potwierdziła rzeczniczka Panthalassy w rozmowie z Techloy.

Lista nowych inwestorów wygląda jak who’s who Doliny Krzemowej i klimatycznego VC. Rundę poprowadził Peter Thiel z Palantira i PayPala, a do gry dołączyli John Doerr, TIME Ventures Marca Benioffa, SciFi Ventures Maxa Levchina, Susquehanna Sustainable Investments, Hanwha Asset Management, Anthony Pratt, Fortescue Ventures, Future Positive, WTI, Nimble Partners, Super Micro Computer, Sozo Ventures, Dylan Field z Figmy, Planetary VC, Leblon Capital, Resilience Reserve, Portland Seed Fund i Intrepid Oregon Fund. Z poprzednich rund wrócili między innymi Founders Fund (Thiela), Gigascale Capital, Lowercarbon Capital, Unless i WovenEarth. Pieniądze pójdą na dokończenie pilotażowej fabryki pod Portland i pierwsze morskie wdrożenia.

Satelity zamiast światłowodów to obecnie wąskie gardło

Gdzie tkwi haczyk w tym morskim raju dla AI? Problemem jest łączność, a konkretnie przepustowość i opóźnienia łączy satelitarnych. Benjamin Lee z Uniwersytetu Pensylwanii w rozmowie z Ars Technica zauważa, że satelity oferują obecnie co najwyżej setki megabitów na terminal. To wystarczy, żeby wysłać krótką odpowiedź z modelu, ale zapomnijcie o synchronizacji wielu węzłów przy trenowaniu potężnych modeli. Jeśli Panthalassa będzie chciała zaktualizować wagi modelu lub przenieść duże zbiory danych, prawdopodobnie i tak będzie musiała wysłać w morze statek z dyskami.

Dla porównania, typowe centrum danych na lądzie korzysta ze światłowodów o przepustowości setek gigabitów. Z tego powodu Panthalassa raczej nie wygryzie tradycyjnych serwerowni, a jedynie je uzupełni – co zresztą sami przedstawiciele firmy potwierdzają w komunikacie, mówiąc o „infrastrukturze rozproszonej dla inferencji AI”. Warto pamiętać, że Microsoft z Projektem Natick też bawił się w podwodne serwery, ale tam skupiono się wyłącznie na chłodzeniu, a energię dostarczał kabel z lądu. Panthalassa idzie krok dalej i chce być całkowicie niezależna energetycznie, co w dobie kryzysu zasilania jest kartą przetargową.

Co inwestycja Thiela mówi o przyszłości infrastruktury AI?

Ruch Thiela i reszty inwestorów to jasny sygnał: problem z prądem i miejscem pod AI jest znacznie głębszy, niż przyznają to korporacje w raportach rocznych. Skoro Nvidia rozważa nawet centra danych na orbicie, to znaczy, że na Ziemi robi się po prostu za ciasno.

Sam Thiel w komunikacie ujął to dosadnie:

„Przyszłość wymaga większej mocy obliczeniowej, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Rozwiązania pozaziemskie to już nie science fiction. Panthalassa otworzyła oceaniczną granicę”.

Pozostaje pytanie, czy energia z fal morskich faktycznie wystarczy, by zasilić apetyt modeli AI w latach 2027–2030. Sheldon-Coulson marzy o tysiącach takich węzłów rozsianych po oceanach, ale na razie musi udowodnić, że jego prototyp nie zatonie przy pierwszym silniejszym sztormie. W Polsce, gdzie według styczniowych analiz portalu Onmedia ceny energii dla małych i średnich firm w 2026 roku wynoszą 0,55–0,62 zł netto za samą energię czynną (a z dystrybucją i opłatami systemowymi rachunki bywają wyższe niż złotówka za kWh), takie autonomiczne jednostki brzmią kusząco, choć Bałtyk to niestety nie Pacyfik i fal mamy jak na lekarstwo.

Dla kogo to ma sens, a dla kogo to ślepa uliczka?

Realnie patrząc, Ocean-3 to rozwiązanie dla bardzo wąskiego wycinka rynku AI. Panthalassa może zadziałać tam, gdzie obciążenia da się zdekoncentrować geograficznie i nie wymagają one błyskawicznej komunikacji między węzłami – czyli głównie inferencja gotowych modeli, generowanie odpowiedzi dla użytkowników końcowych albo przetwarzanie strumieni danych, które nie muszą być natychmiastowo synchronizowane z innymi serwerami. To realna nisza dla firm chmurowych, które chcą rozszerzyć moce bez nowych pozwoleń i protestów lokalsów.

Ta technologia nie zastąpi jednak kampusowych centrów danych do trenowania dużych modeli językowych ani aplikacji wymagających milisekundowych opóźnień, takich jak handel wysokich częstotliwości czy rozgrywki online. Pozostaje też cała kategoria pytań, na które poznamy odpowiedź dopiero po pilotażu – jak Ocean-3 zachowa się przy ekstremalnej pogodzie, jaki będzie realny koszt obsługi za tokenem i czy uda się utrzymać te platformy bez fizycznej obsługi przez deklarowaną dekadę. Komercyjne wdrożenie zaplanowane na 2027 rok pokaże, czy oceaniczne AI to nowa kategoria infrastruktury, czy efektowny eksperyment dla bogatych inwestorów.

Źródła:

BusinessWire (komunikat Panthalassa, 4 maja 2026), PRNewswire, GeekWire, Tom’s Hardware, IT Pro, Techloy, citybiz, finsmes, Cloud News, MarketScreener, Financial Times, Ars Technica, The Verge, Onmedia.com.pl (analiza cen prądu dla firm w Polsce, styczeń 2026), URE

Najczęściej zadawane pytania